Izabela Kuna

Izabela Kuna – aktorka filmowa i teatralna. Związana z Teatrem Polskim w Warszawie. Szerszej publiczności znana z serialu telewizyjnego "Barwy szczęścia" oraz filmów takich jak "Lejdis" czy "33 sceny z życia". Ostatnio znowu o niej głośno za sprawą kinowego przeboju "Idealny facet dla mojej dziewczyny". Właścicielka Meli - ślicznej kotki, która podbiła serca całej rodziny, a szczególnie jej córki Nadii.

Jak Mela znalazła się w Pani domu?
Nasza kotka to znajda, stuprocentowy dachowiec. Została nam przyniesiona dziewięć lat temu. Miała wtedy około czterech miesięcy i wyglądała jak mała czarna kulka. Moja córka Nadia, jak prawie każde dziecko, zawsze bardzo chciała mieć zwierzaka. Jednak ja przez jakiś czas wzbraniałam się przed tą decyzją. Nigdy wcześniej nie posiadałam psa, ani kota. Wychowałam się bez zwierząt. Zgodziłam się przygarnąć kotkę ze względu na córkę. Nadia do dziś cieszy się obecnością Meli – mimo dużej ilości zadrapań będących skutkiem zabawy z kotem.

Nie miała Pani wcześniej doświadczenia w kontakcie z kotami. Jak zatem przebiegało wychowanie Meli?
Jestem osobą, która jeśli czegoś nie wie, to lubi się dowiedzieć. Pojechałam z kotką do lekarza weterynarii. Została zaszczepiona, dostała książeczkę zdrowia. Kupiłam jej legowisko. Sporo czytałam na temat kotów. Mela cieszy się dobrym zdrowiem, nie mamy z nią problemów. Jakiś czas temu została wysterylizowana. Mela jest kotem domowym, nie wychodzącym na zewnątrz. Próbowaliśmy nauczyć ją spacerów w szelkach, jednak bez większych rezultatów.

Czy Mela ma typowo koci charakter?
Odnoszę wrażenie, że koty są trudniejsze, bardziej skomplikowane niż psy. Mela ma taki trudny charakter. Potrafi łasić się, domagać się głaskania, a chwilę potem... podrapać, a nawet ugryźć! Jest bardzo aktywna i żywiołowa. Raz na jakiś czas wpada w typowo koci szał i biega jak szalona po mieszkaniu. W dodatku jest strasznie żarłoczna. Je wszystko. Jest w stanie wejść na stół, dostać się do kosza na śmieci, wyciągnąć jedzenie z garnka. Pod tym względem sprytu jej nie brakuje. Jedyną jej zmorą jest odkurzacz, którego bardzo się boi.

Czy pamięta Pani jakieś niezwykłe wydarzenie z jej udziałem?
Tak, było to rok temu w czasie naszej przeprowadzki. Prawdopodobnie w trakcie wynoszenia mebli kotka wybiegła przez otwarte drzwi. Nigdzie nie mogliśmy jej znaleźć. Szukaliśmy jej kilka godzin. Jeździliśmy po okolicy, pytaliśmy sąsiadów, obdzwoniliśmy znajomych. Bardzo martwiliśmy się, że jej nie znajdziemy, a trudno byłoby przenieść się do nowego mieszkania bez niej... W końcu Nadię coś tknęło. Wpadła na pomysł, żeby wejść na ostatnie piętro. I tam, na klatce schodowej, siedziała Mela, cała przerażona. Znalazła się w samą porę – pierwszą noc w nowym mieszkaniu spędziła już z nami.

Kim dla Pani jest kotka?
Bardzo lubię Melę i nie wyobrażam sobie naszego mieszkania bez niej. Choć jestem do niej bardzo przyzwyczajona, nie zwariowałam na jej punkcie. Nie mam szczególnych potrzeb, aby mieć drugiego kota. Wydaje mi się, że jeden w zupełności wystarczy. Zobaczymy jednak co przyniesie przyszłość, ponieważ Nadia już myśli o kompanie dla Meli.

Zbliżają się wakacje. Co dzieje się z Melą podczas Pani nieobecności?
Na długie wyjazdy wyjeżdżamy rzadko. Jeśli już jednak tak się zdarzy, zawsze zapewniamy Meli opiekę. Podczas naszej nieobecności korzystamy albo z pomocy znajomej osoby, która przychodzi do naszego domu nakarmić, pogłaskać kotkę, albo zabieramy Melę do domu mojej mamy, gdzie również czuje się bardzo dobrze. Kiedy wracamy z podróży Mela nie jest na nas obrażona. Wręcz przeciwnie, zawsze cieszy się i miło nas wita.

Dziękujemy za rozmowę