Antoni Pawlicki - aktor filmowy, teatralny, a także telewizyjny. Zadebiutował w roli Romea w „Romeo i Julii” w reż. J. Wiśniewskiego na scenie Teatru Nowego. Ma na swoim koncie wiele sukcesów aktorskich, m.in. „Z odzysku”, „Jutro idziemy do kina”, „Katyń”, „Drzazgi”, „Cudowne lato”, „Papusza”.  Oprócz tego pojawił się w ostatnich latach na planach kilkunastu seriali. Jego filmowym partnerem, w serialu „Komisarz Alex”, jest Rocky, wyszkolony do tej trudnej roli przez niezwykłą parę: Beatę i Andrzeja Krzemińskich, którzy od 25 lat zawodowo zajmują się tresurą koni na potrzeby filmu, a od kilku lat przygotowują także psy i inne zwierzęta (w tym węże, szczury, ptaki, koty, pająki i skorpiony).

NA PYTANIA ODPOWIADA ANTONI PAWLICKI:

Czy w swoim życiu miałeś jakieś doświadczenia ze zwierzętami?
Pochodzę z rodziny, w której zawsze były psy. Moja mama jest „psiarą”. Uważa, że psy są lepsze niż ludzie. Z najmłodszych lat pamiętam jamniczkę o imieniu Ciupa. Nauczyłem się od niej wielu typowo psich cech takich, jak wierność i przywiązanie. Miała bardzo silny charakter (to pies myśliwski), nieustannie na coś polowała. Przekopywała działkę dziadka w poszukiwania szczurów i myszy.  Podkreślała swoją władczą naturę, obrażając się, gdy czasem nadprogramowo zostawialiśmy ją samą w domu. Po powrocie z wieczornej wizy w kinie, czy u znajomych zastawaliśmy zdemolowane mieszkanie i porozrzucane śmieci. Była bardzo radosna, ale nienawidziła dużych psów, szczególnie suk. Zawsze rzucała się na nie z wielką zajadłością, często z tego powodu była mocno poturbowana. Choć Ciupa była mała, miała charakterek. Okres późnego PRL pamiętam jako obraz rodziny z dwójką dzieci, jadących w „maluchu” razem z psem nad morze. Ja, ze starszym bratem z tyłu auta a pies między nami lub na półce pod tylna szybą, warczący i jazgoczący na każdego, kto się pojawił obok, nawet, jeśli to był inny samochód stojący za nami na skrzyżowaniu. Ciupa odeszła w wieku 20 lat, w nocy, przed moim egzaminem do Szkoły Teatralnej. Potem mama miała shar peikę i kolejno dwa buldogi francuskie. Teraz ma znowu buldożkę francuską – Magdalenę. Uwielbiam psy i faktycznie to prawda, że są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Dążę do tego, żeby mieć własnego. Muszę tylko ogarnąć się w tym życiowym pędzie i osiedlić gdzieś na stałe.

Dzisiaj spotykamy się z Twoim filmowym partnerem – Alexem. Opowiedz jak to się zaczęło? Jak się poznaliście i jak wygląda praca z psem na planie?
Z Rocky’m (tytułowy komisarz Alex) i z Waflem (jego dublerem) poznaliśmy się tuż przed rozpoczęciem produkcji. Spotykaliśmy się nad Wisłą, na spacerach. Uczyłem się, jak je prowadzą i szkolą Beata i Andrzej Krzemińscy. Nie można tego porównać do tresury psa myśliwskiego, obronnego czy przewodnika. To jest coś zupełnie innego. Pies wykonuje bardzo nietypowe zadania w filmie. Z jednej strony musi być otwarty na granie z partnerem, czyli ze mną (słodkie sceny z przytulaniem, głaskaniem i zabawą). Musi też umieć wykonywać różne sztuczki, jak: otwieranie szuflad, przewracanie się, udawanie, że śpi, że nie żyje itd., aż po sceny bardzo dynamiczne, gdzie goni, łapie, wskakuje czy gryzie. Wtedy trener wyzwala w nim agresję, bo zwierzę musi np. powalić na ziemię jakiegoś bandytę. To odbywa się w bardzo nietypowych dla psa warunkach – wśród ludzi, ekipy, która jest organizmem żywym i bardzo mocno rozpraszającym dźwiękowo i zapachowo dla takiego aktora. Wszystko, co pies tak wdzięcznie prezentuje w scenach, jest zasługą filmowego profesjonalizmu i doświadczenia w pracy ze zwierzętami Beaty i Andrzeja. Znają specyfikę tej pracy, jak wygląda kadr, gdzie jest kamera, a gdzie nie, jak wykonać duble itd. Dzięki ich talentom otrzymujemy świetne efekty. Poza tym Rocky jest bardzo mądrym psem, umie skoncentrować się na długim ujęciu, jest wytrzymały psychicznie. Potrafi tak, jak ludzie pracować 12 godzin na planie i daje radę. Moja praca z psem to 15%, a 85% jego efektów aktorskich jest udziałem tresera Andrzeja. To warto podkreślić.

NA PYTANIA ODPOWIADAJĄ BEATA I ANDRZEJ KRZEMIŃSCY:

Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z przygotowywaniem zwierząt do pracy w  filmie?
Pracujemy w filmie ze zwierzętami już od ponad 20 lat. Wcześniej zajmowaliśmy się głównie końmi i kaskaderką konną, ale z biegiem czasu produkowano coraz mniej filmów historycznych z udziałem koni. Było jednak zapotrzebowanie na inne zwierzęta, a w naszej stajni zawsze były jakieś kozy, psy i koty. W tej chwili mamy około 60 zwierząt: od węży i egzotycznych jaszczurek, po ptaki, gryzonie, owce i kozy. W razie potrzeby są też do dyspozycji także lwy (od kolegi z Czech), z którymi przygotowywaliśmy już u nas reklamę. Praca ze zwierzętami polega przede wszystkim na obserwacji. Właściwie, to one nas nauczyły swoich zachowań, dzięki  czemu porozumiewamy się z nimi często gestami czy po prostu za pomocą mowy ciała. Bardzo pomógł nam znany amerykański zaklinacz koni Monty Roberts, dla którego organizowaliśmy i przygotowywaliśmy jedyny pokaz w Polsce. Przyjmujemy zlecenia filmowe z różnymi zwierzętami, nawet z egzotycznymi, jednak najczęściej do filmów potrzeba psów. Mamy więc swoje psy, które pracują na stałe w rożnych serialach. Jednym z nich jest właśnie Rocky, główna gwiazda serialu „Komisarz Alex”, ale współpracujemy także z właścicielami innych piesków. Kiedy reżyser poprosi nas o konkretnie wyglądającego psa, dobieramy go nie tylko pod względem wyglądu, ale przede wszystkim charakteru i umiejętności, co jest wymuszone przez scenariusz. Pozostałe elementy można doszkolić.

Na czym polega taka praca?
Szkolenie do filmu jest zupełnie inne niż to w szkółkach dla psów. Pies filmowy musi mieć najpierw predyspozycje pod względem charakteru. Musi chętnie pracować z różnymi osobami czy przewodnikami, nie powinien być zapatrzony tylko w jedną osobę, ze względu na stały kontakt z wieloma aktorami. Musi być odważny i na tyle zsocjalizowany, aby nie przeszkadzały mu wszystkie nietypowe elementy, pojawiające się na planie (duży ruch wielu osób, sprzęt, statywy, kamery, światło). Kolejna ważna cecha czworonożnego aktora, to zdyscyplinowanie – każde ujęcie, to określona chwila, w której zwierzę wykonuje swoje zadanie oraz powtarza to kilka razy (ujęcie zawsze składa się z kilku dubli). Tresura psa do filmu zdecydowanie różni się, np. od przygotowania do zawodów, gdzie zwierzę pokonuje wcześniej wyuczony tor przeszkód, czy zestaw elementów tresury. Tutaj pies zna tylko komendy, natomiast, kiedy wchodzi na plan, dopiero dowiaduje się skąd będzie wychodził, którą trasę musi przejść, gdzie się zatrzymać, gdzie usiąść. Może podać komuś aport oraz często pracuje na planie z ludźmi, których wcześniej nie znał.

Ile czasu zajęło Wam znalezienie odpowiedniego psa do roli Alexa w serialu „Komisarz Alex”?
Kiedy producenci zgłosili się do nas, z zamiarem produkcji serialu Komisarz Alex, mieliśmy jednego swojego owczarka. Ale nie był to pies, który posiadał wszystkie cechy potrzebne do wykonania tak trudnej roli jak ta. Postanowiliśmy poszukać psa doskonałego :). Obejrzeliśmy ponad 80 owczarków niemieckich, w wieku od roku do dwóch lat. Pojechaliśmy do Wrocławia, do dużej hodowli, gdzie było ponad 30 psów. Tam, przez zdjęcia w internecie, upatrzyliśmy sobie dwa podobne owczarki. Okazało się jednak, że nie spełniały naszych oczekiwań. W drodze powrotnej, sprawdziliśmy jeszcze jeden anons i to był pies, jakiego szukaliśmy. Od razu przybiegł do nas, złapał aport i pokonał najbliższy tor drobnych przeszkód, jakie znaleźliśmy w okolicy. To był właśnie Rocky, który gra dziś rolę Alexa. Rocky oczywiście ma dublerów, ponieważ w tym serialu jest tak dużo pracy, że jeden pies nie podołałby. Ponadto często uzupełniają się umiejętnościami. Dubler Wafelek ma zupełnie inny charakter niż Rocky. Jest mniej odważny, ale gdy mieliśmy scenę jak Alex boi się wody, to Wafelek, podchodzący do wody z rezerwą, zastąpił Rocky’ego.

Co zadecydowało o tym, że to właśnie owczarek niemiecki Rocky stał się psim aktorem? Czy ta rasa ma jakieś specjalne predyspozycje do pracy w filmie? (Pamiętamy Szarika i Cywila ze znanych polskich seriali)
Serial jest formatem realizowanym na podstawie serialu austriackiego, wykupionego przez naszego producenta. Musi więc spełniać kryteria serialu „Komissar Rex”. Tam gra owczarek niemiecki, tyle że krótkowłosy. Policja na świecie nie używa owczarków długowłosych, u nas jednak jest to możliwe i producenci zdecydowali, że nasz bohater będzie owczarkiem długowłosym.
Owczarki niemieckie, to psy o wspaniałym charakterze, łatwo i szybko się uczą, są posłuszne i chętne do wykonywania poleceń przewodnika. Mają niespotykaną wytrzymałość kondycyjną i sprawność fizyczną. Są odważne – sprawdzają się, jako psy stróżujące. Z tego powodu, czasem nam na planie, pracuje się z nimi ciężko, bo reagują natychmiast np. szczekaniem na dziwne zachowania naszych filmowych przestępców. Nasze psy nie są szkolone na typowa obronę, jak psy policyjne – wtedy byłyby niebezpieczne dla aktorów i całej ekipy. Wszystkie sceny ataku i gryzienia animujemy w formie zabawy, a nie agresji.

Jak motywujecie zwierzaka, do wykonania zadania na planie filmowym?
Rocky uwielbia pracować. Kupiliśmy go, od już drugiego właściciela, więc patrząc na jego charakter przypuszczamy, że nie był to pies łatwy do współżycia w domu. Natomiast na planie filmowym sprawdza się idealnie. Nie trzeba go specjalnie motywować, aby wykonał jakieś zadanie – on, po prostu, na to czeka. Trudniej jest utrzymać go w miejscu, a najgorsze są dla niego sceny leżące.

Ile czasu trwało przygotowanie psa do roli?
Przygotowanie Rocki’ego do roli w filmie trwało 4 miesiące codziennego treningu, po cztery godziny dziennie. Przed serialem spotykaliśmy się także z aktorem, aby poznali się nawzajem.

Proszę opowiedzieć o wyjątkowo trudnych scenach i sekwencjach, z którymi Rocky musiał sobie poradzić występując w serialu. Czy miał dublera?
Najtrudniejsze sceny, to np. nurkowanie, gdzie pies musiał odłączyć nurkowi rurkę od butli. Owczarki nie są psami typowo wodnymi i ich budowa uszu nie jest przystosowana do dłuższego przebywania pod wodą. Ale mieliśmy psa, o imieniu Ramzes, który uwielbiał nurkować i to on wykonał ta scenę. W scenach z ogniem Rocky wyciągał z ogniska płonący obraz. To była trudne zadanie, jednak nie dla Rocky’ego. Wszystko było oczywiście przeprowadzone z zachowaniem bezpieczeństwa, bo bezpieczeństwo psa jest dla nas najważniejsze. Jeżeli uważamy, że jakaś akcja przebiega w sposób, zagrażający zdrowiu psa, natychmiast ją przerywamy. Wszystkie trudniejsze sceny są wcześniej z nami omawiane i przygotowywane według naszych wskazówek lub zmieniane tak, aby nic złego się nie stało.

Rozmawiała Dorota Szulc-Wojtasik
Fotografowała Magdalena Wiśniewska-Krasińska