Na pytania odpowiada Katarzyna Siwczyk z Warszawy.

Kasia od zawsze uwielbiała zwierzęta, pomoc im traktuje nie jako obowiązek, ale przyjemność. Obecnie jest dumną i szczęśliwą opiekunką dwóch kotów o imionach Karol i Majka, adoptowanych ze schroniska dla bezdomnych zwierząt na Paluchu. Oddaje im ogromną część swojego serca i dostaje w zamian równie wiele kociej miłości. Jednak, jak sama mówi, kotu należy pozwolić kochać na swój sposób.

Skąd przybyły do Ciebie Twoje koty?
Obydwa, zarówno Karol jak i Majka są adoptowane ze schroniska na Paluchu. Znalazłam je przez portal miau.pl. Przed tą adopcją, miałam w swoim domu przez krótki czas innego kota, także adoptowanego z Palucha. Bolesław był już bardzo stary, tak więc nie mieszkaliśmy razem długo. Zdecydowałam się go zaadoptować aby umilić mu jeszcze choćby kilka miesięcy życia. I wspólnie spędzony czas, choć trwał jedynie trzy miesiące, był wyjątkowy. Bardzo związałam się z nim emocjonalnie i upewniłam w tym, że chciałabym aby mieszkały ze mną koty. Wtedy zaczęłam szukać kolejnych mruczków do adopcji. Znalazłam Karola, który został przywieziony do schroniska razem z Majką. Karol od 2 tygodni nic nie jadł, był karmiony dożylnie. Tak więc na początek wzięłam do siebie samą Majkę. Karol dochodził do siebie u innej wolontariuszki, która miała możliwość codziennie wozić go do lekarza. Trafił do mnie dopiero po 2 miesiącach.

Czy Karol i Majka są przyjaciółmi?
Karol zdecydowanie aspiruje do kolegowania się z Mają. Ona jednak nie jest nim specjalnie zainteresowana. Majka, pomimo że jest mniejsza o połowę, decyduje o wszystkich „układach”, dopuszcza go do miski, pozwala lub nie wchodzić na kanapę. Mają osobne domki.

Czy macie jakieś wspólne rytuały?
Codziennie rano wstaję o godzinę wcześniej aby pobawić się z kotami. Razem jemy, śpimy. Karol lubi towarzyszyć mi w łazience podczas kąpieli. Maja jest nieco bardziej ekscentryczna. Dzięki temu, że miałam wcześniej doświadczenie z kotami było mi łatwiej zapanować nad jej charakterem. Aby poznać przyzwyczajenia kotów potrzeba trochę czasu, jednak doskonałą pomocą byli dla mnie wolontariusze w schronisku. Są to osoby które spędzają z kotami wiele czasu, tak więc mogą dać nowym opiekunom niezastąpione rady i wskazówki.

Jak wyglądała socjalizacja kotów?
Jak już wspomniałam, Karol dołączył do nas nieco później. Tak więc Majka musiała się z tym pogodzić. Początkowo nie było jej łatwo, ale nie była wobec niego agresywna. Ponieważ Karol nie był jeszcze całkowicie zdrowy, nie zapraszałam do domu gości. Chciałam, aby zyskał poczucie bezpieczeństwa i mógł zdrowieć w spokoju. Koty są bardzo wrażliwe na to co dzieje się w ich otoczeniu i często nerwy mogą skutkować chorobą.

Co daje Ci kontakt z kotami?
Koty przekazują nam swoją bezgraniczną miłość. Uczą nas także cierpliwości. Nie możemy na nich niczego wymuszać, a jedynie metodą prób i błędów przekonywać je. Ludzie biorąc koty oczekują że od samego początku będą nam dozgonnie wdzięczne, będą łasić się i przytulać. Niestety tak nie jest. Nawet jeśli czasem zdarzy się taka sytuacja, raczej jest nieczęsto spotykana. W większości przypadków musimy przekonać kota do siebie, pozwolić mu być sobą. Dać mu czas, nie podchodzić do tej sytuacji roszczeniowo. Każdy z moich kotów miał i ma inny charakter, potrzebował krótszego lub dłuższego czasu na socjalizację.

 

PARTNERZY CYKLU