Na pytania odpowiada Katarzyna Redesiuk z Warszawy
Na pytania odpowiada Katarzyna Redesiuk z Warszawy

Katarzyna Redesiuk z Warszawy to szczęśliwa opiekunka trójki kotów. Mieszkają z nią Balor i Puzon – mruczki przygarnięte ze schroniska dla bezdomnych zwierząt na Paluchu. Nia, została zaadoptowana z Kociego Azylu w Konstancinie.

Który z Pani kotów był pierwszy?
Pierwszym kotem który trafił do mojego domu była Nia. Zaadoptowałam ją w przedziwny sposób, zaczęło się bowiem od tego, że w sklepie zoologicznym w jednym z centrów handlowych spotkałam wolontariuszkę z Kociego Azylu w Konstancinie. Miała ze sobą Nię, a ja zakochałam się w kotce od pierwszego wejrzenia. Wzięłyśmy ją ze sobą od razu do domu. A miało to miejsce 5 lat temu. Miałam od najmłodszych lat koty w rodzinnym domu. Mieszkał wtedy także z nami pies, z którym początkowo Nii było trudno się zaprzyjaźnić, ale po kilku tygodniach „dotarli się” i nie było już z tą dwójką żadnych problemów.

Co takiego wyjątkowego jest w kotach?
Koty mają w sobie coś takiego, że bardzo trudno jest odzwyczaić się od przebywania w ich towarzystwie. Jak już wspomniałam, w moim domu rodzinnym od moich najmłodszych lat mieszkały koty i kiedy wyprowadziłam się, bardzo tęskniłam za kontaktem z tymi wyjątkowymi zwierzętami. Dużo ludzi twierdzi, że z kotem nie można się zaprzyjaźnić w takim stopniu jak z psem. Ja nie jestem zwolenniczką tej teorii, ponieważ każdego dnia gdy wracam do domu moje mruczki przychodzą pod drzwi i witają mnie. Mam z nimi wspaniały kontakt.

Jak trafiły pozostałe dwa mruczki?
Po Nii do mojego domu trafił Balor – piękny rudy Pers bez oka. To była adopcja planowana. Wiedziałam, że koty są zwierzętami socjalnymi. Nie chciałam żeby Nia była samotna w domu, gdy wychodzę. Jadąc do schroniska na Paluchu nie miałam żadnego konkretnego planu i wzięłam Balora, który wtedy jeszcze nazywał się Alf. Wybrałam chyba najgorzej wyglądające zwierzę w całym schronisku. Balorek miał wygolone pół łebka, nie miał oka, wychudzony i z grzybicą skórną, przedstawiał okropny widok. Zdecydowałam się na kota szczególnej troski, nie przejmowałam się jego kalectwem, bo najbardziej chciałam pomóc potrzebującemu zwierzakowi. Wszystko stało się 2,5 roku temu. Nia zareagowała na nowego domownika początkowo z dozą nieufności, ale z czasem przyzwyczaiła się i kociaki zaczęły żyć w pełnej komitywie. Puzon pojawił się w moim życiu, gdy moja koleżanka pokazała mi na stronie internetowej zdjęcie kota bez oka, który wtedy nazywał się Klarnet. Nawet zażartowałam sobie wtedy, że mógłby nie mieć innego oka niż Balor. Ale okazało się że nie ma tego samego oka co Balorek. Zmieniłam mu imię, ponieważ zdecydowanie nie jest to kot delikatny jak klarnet. Zaadoptowałam Puzona około rok temu. Z Balorem dogadali się od razu, stali się najlepszymi kumplami. Nia podobnie jak w przypadku przyjścia do naszego domu Balora zachowywała się jak rozpieszczona księżniczka. Nie była zbyt zadowolona z przybycia nowych przyjaciół, ale z czasem fochy jej przeszły.

Co Pani koty najbardziej lubią robić?
Balor, Puzon i Nia większość czasu spędzają na zabawie. Każda zabawka jest dla nich dobra, czy to kawałki papieru, czy pluszowe myszki. Uwielbiają też na mnie spać. Zawsze budzę się połamana, bo zmieścić w łóżku 3 koty to nie lada sztuka.

PARTNERZY CYKLU