Olga Bończyk – aktorka teatralna i filmowa, z imponującym dorobkiem również ról dubbingowych. Dzięki talentowi wokalnemu i pięknej barwie głosu jest spełnioną piosenkarką, która wiele koncertuje. Występuje z kolejnym swoim recitalem pt. „Trzeba marzyć”. Artystka chętnie przyłącza się do akcji, które skutecznie pomagają potrzebującym. W 2006 została ambasadorem projektu „Dźwięki Marzeń”, którego celem jest natychmiastowa rehabilitacja dzieci urodzonych 
z wadą słuchu. Ostatnio promuje kampanię „Sekrety życia” pod hasłem – „Pamiętaj: kobiecość to siła!”.

Przygotowujesz niespodziankę dla wielbicieli Twojego muzycznego talentu. Opowiedz nam o tym projekcie.
Nigdy nie jest za późno na debiut. To moja pierwsza autorska płyta, która ukaże się wczesną jesienią. Wszystkie utwory są premierowe, napisane specjalnie dla mnie lub przeze mnie. Tytułową piosenkę „Piąta rano” skomponował Robert Janson do słów Andrzeja Ignatowskiego. Nad całością czuwa Krzysztof Herdzin, jako aranżer i producent muzyczny. Piosenki są bardzo optymistyczne 
– mówią o tym, że wszystko można zacząć w każdym momencie życia np. po czterdziestce, że nie warto oglądać się za siebie a warto wziąć ster we własne ręce i po prostu żyć. Perełką na tej płycie jest wzruszająca piosenka, którą napisałam specjalnie dla mojej mamy. Moich rodziców nie ma już od lat, a tak wiele im zawdzięczam. To mój prywatny, osobisty ukłon w ich stronę.

Nasi czytelnicy mieli już okazję poznać twojego kota Stefana. Porozmawiajmy o Tosi.
To piękna, urocza koteczka. Jak tylko się pojawiła, czuła się jak u siebie. Stefan, długo nie mógł zaakceptować nowego stworzenia, bo przez półtora roku rządził niepodzielnie, a tu nagle jakaś mała kulka strasznie się panoszy po domu! Ale Tośka swoim urokiem, wdziękiem i czarem po prostu spacyfikowała go. Teraz śmieję się, bo oni zachowują się jak takie prawdziwe małżeństwo. W nocy śpią ze sobą, przytuleni, wylizują sobie futra nawzajem i naprawdę są niebywale czuli. A w ciągu dnia potrafią nieźle dokazywać i walczyć ze sobą. To jest niesamowity widok. Cieszę się bardzo, że zrealizował się mój plan wobec Stefana.

Podjęłaś świadomą decyzję, żeby zaadoptować drugiego kota?
Kot musi mieć towarzystwo. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że największym grzechem, który człowiek popełnia wobec psa czy kota jest skazanie go na totalną samotność. Mamy zwierzę po to, żeby po powrocie z pracy wypełniało nam czas. Zupełnie nie myślimy o tym, że nasz pupil cały dzień, kiedy nikogo nie ma w domu, po prostu zwyczajnie nudzi się. To zachęciło mnie do przygarnięcia towarzysza dla mojego kota. Różnica jest żadna – to jest jedna, niewielka miska więcej w kuchni. Natomiast w duecie zwierzęta wychowują się zupełnie inaczej. Stefan z dostojnego, choć młodego kota zrobił się znowu żwawy, chętny do szalonych zabaw. Ma dużo więcej ruchu. Kotka tak intensywnie go animuje, że był tej zimy szczuplutki i cały czas jest w bardzo aktywnej formie. Zwierzaki psychicznie lepiej znoszą moje wyjazdy – zajęte sobą nawzajem nie odczuwają tak silnie tęsknoty.

Jaki charakter ma Tosia?
Przyznam się, że jestem nią nieustająco oczarowana. Właściwie zachowuje się jak pies. Jest niebywale towarzyska. Cały czas dyskutuje, wykłóca się, wtrąca do rozmów. Jak kogoś polubi – uważa, że ma go na wyłączność, wtedy jest zaborcza i domaga się bezwarunkowego oddania. To niebywała kokietka. Jest bardzo prostolinijna w werbalizowaniu swoich potrzeb i trochę zwariowana. Gości wita wykładając się na plecy i pokazując brzuch, co oznacza, że natychmiast należy ją głaskać. Stefan tymczasem, jak prawdziwy dżentelmen, chodzi dostojnie i trzyma się trochę na dystans.

Czy Twoje koty mają jakieś wspólne rytuały?
Rano zawsze idą ze mną do łazienki, wskakują do wanny i domagają się, żeby im puścić ciurkiem wodę i piją. Potem zmierzamy do kuchni, oczywiście wyłącznie po to, żeby dać im jeść. To najważniejszy rytuał.

Rozmawiała Dorota Szulc-Wojtasik
Fotografował Maciej Stefański



NASZ EKSPERT
Na pytania 
odpowiada 
dr inż. n. wet. Jacek Wilczak 
z Katedry Dietetyki SGGW 
w Warszawie


Jak należy karmić młode koty? Jakie składniki są niezbędne w diecie młodego kota?
Żywienie każdego młodego organizmu wymaga wszystkich niezbędnych składników odżywczych w diecie dla zagwarantowania prawidłowego wzrostu. Młodym kotom należy dostarczać w pokarmie wysokiej jakości białka o prawidłowo zbilansowanym składzie aminokwasowym i wysokiej zawartości tauryny. Bez tauryny nie dochodzi do prawidłowego trawienia i wchłaniania składników lipidowych, zaburzona jest praca serca oraz układu nerwowego. Niezmiernie istotne są także kwasy tłuszczowe, ich synteza w organizmie młodego kota nie pokrywa zapotrzebowania. Karma zawierająca właściwy skład kwasów tłuszczowych zapewni prawidłowy rozwój układu nerwowego 
i mięśniowego oraz będzie stanowić źródło łatwostrawnej energii. Przy żywieniu kota ważne są kwasy tłuszczowe występujące zarówno w produktach pochodzenia mięsnego (obecność kwasu arachidonowego) oraz pochodzenia rybiego (obecności kwasu EPA i DHA – czołowych kwasów tłuszczowych chroniących przed rozwojem procesu zapalnego).