Na pytania odpowiada Maciej Bujny behawiorysta, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt OTOZ Animals w Starogardzie Gdańskim.

Kierowanie schroniskiem dla zwierząt, to wyjątkowa praca zarządzająco-administracyjna. Równie ważne jest organizowanie akcji adopcyjnych, promowanie wszystkich zwierzaków w internecie, aby znalazły dom, czy zajmowanie się chorymi i zalęknionymi czworonogami.

Skąd wzięło się zaangażowanie w pomoc bezdomnym zwierzętom?
Zaczęło się od wczesnego dzieciństwa, zawsze w rodzinnym gronie prowadziliśmy dom tymczasowy. Zwierzaki zjawiały się z najróżniejszych miejsc. Jednak prawdziwą magię poczułem 6 lat temu, kiedy stawiałem pierwsze kroki w schronisku. Trafił do nas pies odebrany interwencyjnie z miejsca, gdzie dobrostan zwierząt nie istnieje. Miał na imię Borys, był zaniedbany, wychudzony i bardzo agresywny. Próbował zaatakować wszystkich i wszystko co mogłoby się znaleźć w jego zasięgu. Wtedy nie miałem doświadczenia z agresywnymi psami, ale uznałem, że trzeba spróbować. Praca z Borysem trwała 6-7 miesięcy, z różnymi efektami. Po kilku dniach wychodziliśmy już na spacer, po 2-3 miesiącach nie atakował już ludzi, aż w końcu znalazł dom i do końca swoich dni mieszkał ze wspaniałymi opiekunami i kotem. Borys odszedł dwa lata temu z powodu choroby nowotworowej. Po tym ważnym doświadczeniu zacząłem się kształcić i pracować z coraz większą ilością podopiecznych na czterech łapach. Z czasem uczyłem wolontariuszy pracy z trudnymi psami. Później narodził się pomysł, że psiak ze schroniska może pomóc wielu innym ludziom i przy tym sam bardzo dużo zyska. Zaczęliśmy współpracować z domami pomocy społecznej, fundacjami zajmującymi się autyzmem, czy więzieniem w Starogardzie Gdańskim. Prowadziliśmy zajęcia w taki sposób, by nasze wycofane psiaki socjalizowały się ze światem. Dzięki temu dużo łatwiej mogły znaleźć dom, a osoby np. przebywające w więzieniu pracowały nad tym by je socjalizować i przygotować do życia. Może to wydawać się mało realne, ale jedenastu osadzonych z ciężkimi wyrokami potrafiło zmienić świat podopiecznym schroniska. Po prostu zakochałem się w pomaganiu zwierzętom, nie tylko tym bezdomnym. Każdy zwierzak, który wymaga pomocy zawsze ją otrzyma. Żeby na przykład zwiększyć komfort życia konia, wystarczy uświadomić jego właścicielowi, że postępuje niewłaściwie. Znam konkretne sytuacje gdy gospodarze biorą sobie do serca nasze rady, zmieniając całkowicie swój stosunek do zwierząt. Walka bardzo nierówna, ale warta wszystkiego.



Jak to jest być kierownikiem schroniska w Starogardzie Gdańskim?
Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Mam pod opieką blisko 150 zwierzaków. Do moich zadań należą: sprawy administracyjne, organizowanie imprez okolicznościowych, akcji adopcyjnych. Promujemy wszystkie zwierzaki by znalazły dom. Lubię zajmować się chorymi psami i kotami, których niestety zawsze jest dużo. Trzeba to po prostu kochać, inaczej się nie wytrzyma. Walcząc o dobrostan fizyczny i psychiczny naszych podopiecznych, trzeba być przygotowanym na wszystko, a przede wszystkim na ogromną niesprawiedliwość, która je spotyka.

Na czym polega pomoc wolontariuszy schroniska?
Polega na ratowaniu tych wszystkich zwierzaków. Dzięki spacerom wolontariuszy z psami, odrywają je od realiów schroniskowych. Kontakty z wolontariuszami dają zwierzętom chwile wytchnienia od stresu, który moim zdaniem zawszę będzie zwierzęciu towarzyszył w miejscach takich jak schronisko. Po takich kontaktach z ludźmi psy, czy koty nie zamykają się w sobie i radzą sobie lepiej z przebywaniem wśród tylu zwierząt i przywracają wiarę w człowieka. Jest grupa wolontariuszy szkolonych do pracy z psami zalęknionymi, czy agresywnymi. Wolontariusze pomagają także w organizowaniu imprez, promują nasze zwierzaki, czy pomagają pracownikom schroniska w codziennej opiece nad naszymi pensjonariuszami. Ich bezinteresowna pomoc i wiara w to co robią potrafi być zaraźliwa. Uważam, że wielu dorosłych ludzi powinno się uczyć podejścia do świata, właśnie od wolontariuszy.    

Schronisko w Starogardzie Gdańskim, którego jest Pan szefem bierze udział w projekcie Controline dla Schronisk. Akcja ma na celu pomoc schroniskom w zabezpieczaniu zwierząt przeciwko ektopasożytom pchłom i kleszczom. Czy taka inicjatywa jest potrzebna i dlaczego?
Czy jest potrzebna? Jest zdecydowanie niezbędna. Do naszego schroniska przybywają psiaki z różnych warunków. Stosowanie preparatów na pchły, kleszcze, wszoły czy na pasożyty wewnętrzne takie jak glisty i tasiemce jest podstawową procedurą dla każdego nowego podopiecznego schroniska. Postępując w taki sposób możemy uniknąć wielu chorób i zapobiec rozprzestrzenianiu się pasożytów ich na inne zwierzęta. Projekt Controline dla Schronisk jest ważnym i trafionym projektem, ponieważ rozumie naturę problemu jakim są ektopasożyty w skupisku tak dużej ilości zwierząt.