Zofia Czerwińska

"Kocham wszystkie zwierzęta, węża nie mam tylko dlatego, że nie podaje łapy" - tak mogła powiedzieć tylko Zofia Czerwińska. Aktorka charakterystyczna, grająca w kilkudziesięciu serialach m.in. w: "Czterdziestolatku", "Alternatywy 4", "Plebanii" oraz w filmach fabularnych. Aktualnie występuje w Teatrze Syrena w Warszawie. Od dzieciństwa wychowana ze zwierzakami. Kiedyś pies uratował jej życie. Obecnie właścicielka kotki Agatki i sznaucera Dżeka.

Czy Agatka jest specyficznym kotem?
Zdecydowanie. Najtrudniejszym kotem, jakim się zajmuję, jest mój kot. Agatka jest antypatyczna, mało towarzyska. Ma w sobie dzikość. Rzadko pozwala się pogłaskać, nie daje się złapać. Często nie zwraca na mnie uwagi. Ostatnio jednak trochę się zmieniła. W wieku siedmiu lat po raz pierwszy weszła do mojego łóżka. Najpierw usiadła i spojrzała na mnie. Dałam jej znak "hop", więc wskoczyła na łóżko. Niestety, ułożyła się niefortunnie – w zgięciu moich nóg. Chociaż było mi niewygodnie, wytrwałam w tej pozycji całą noc. Czułam, że jej bliska obecność to zaszczyt.

Choć Agatka jest trudnym kotem, na pewno ma jakieś zalety?
O tak, ma ich wiele. Przede wszystkim jest czyściutka. Nigdy niczego nie zniszczyła, w domu nie czuć kociego zapachu. Korzysta z dwóch kuwet, stojących w kuchni, zawsze sprawdza, czy są czyste. Jest inteligentna, reaguje na swoje imię. Jeśli jest głodna, przychodzi wieczorem na zawołanie: "Agatka, śmietanka!" – to jeden z naszych rytuałów. Na pewno jest do mnie bardzo przywiązana. Kiedy wracam do domu po dłuższym wyjeździe, wrzeszczy i obraża się. Potem jej przechodzi.

Jak to się stało, że ją Pani ma?
Nie myślałam, że będę miała kota. Stało się tak dlatego, że pomagam zwierzętom. Od 35 lat, odkąd mieszkam na jednym z osiedli na warszawskim Powiślu, dokarmiam koty, psy, gołębie. Nauczyłam sąsiadów dbania o zwierzęta. Sama zamontowałam w okienkach piwnic specjalne klapki dla kotów, na swój koszt. Pewnego dnia usłyszałam straszliwy koci wrzask z jednego z boksów. Było go słychać z ulicy. Okazało się, że to mały kocurek wraz z dwoma kociątkami krzyczą 
z głodu. Ich matka została zabita, leżała 
w piwnicy z roztrzaskanym łepkiem. Młode zostały same w zamkniętym boksie... Zareagowałam natychmiast. Pomógł mi dozorca, z którym rozwaliliśmy kłódkę. Powiadomiłam właściciela boksu, który na szczęście zrozumiał sytuację i zaakceptował to włamanie. Wydobyliśmy kociaki. Kocurka wzięła pani, która ze mną wtedy była, szarą kotkę podstępem oddałam sąsiadce mieszkającej nade mną. Sama zostałam z czarną, jeszcze ślepą kulką – Agatką.

Co było dalej?
Zaniosłam kociczkę do siebie, a tam czekała moja wilczyca Ruda, która...była bestią na koty! Trzymałam kota 
i psa osobno przez trzy dni. Pewnego razu nie zamknęłam dokładnie drzwi od pokoju, w którym była Agatka. Ciekawska kotka wyszła z niego i znalazła się na terenie Rudej... Usłyszałam piski i byłam pewna, że stało się najgorsze, że pies zjadł kota. Tymczasem zobaczyłam, jak kocinka leży pod brzuchem Rudej, szukając sutek, a ta ją wylizywała! W ten sposób Agatka żyła 
z Rudą w przyjaźni przez rok, aż wilczyca zmarła na raka żołądka. Później polubiła się również z moim następnym psem Sabą, która była z nami sześć lat.

Jakie są relacje kotki z psem?
Dżekuś trafił do mnie po śmierci Saby. Jedna pani, fotografka, mieszkająca na moim osiedlu miała rasową sukę w ciąży. Urodziło się siedem szczeniaków, wszystkie czarne. Wśród nich był Dżek. Wyróżniał się, ponieważ jako jedyny miał białe znamię na piersiach. Kiedy przyniosłam go do domu, miał kilka tygodni. Agatka zaczęła go obwąchiwać, lizać. Wychowała go, ale i dała mu popalić. Ich relacje są bardzo dobre, ale to kot rządzi w domu. Tak więc żyję między dwojgiem zwierząt antypatyczną Agatką i absolutnie uroczym Dżekiem – oboje kocham. Nie mogłabym w ogóle żyć bez zwierząt. Immanuel Kant powiedział: "im lepiej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta" – ja też.


Rozmawiała Natalia Gierymska