Ewa Florczak

Ewa Florczak, aktorka teatralna, filmowa wielbicielka zwierzaków opowiada nam o tym, dlaczego kotka została Kaczuszką, a koty ... drą ze sobą koty oraz mówi o wielkim uczuciu rottweilerki Walerii do Kaczuszki. Jak Kaczuszka i Koślik znalazły się 
u państwa w rodzinie? Kotkę ktoś zostawił na skraju lasu 
w pobliżu naszej działki pod Warszawą. Zrobiło się nam jej szkoda, była mała 
 i biedna. Potem podczas narady rodzinnej zastanawialiśmy się, jak ją nazwać. Padały różnie propozycje, ale pierwsze nieśmiałe reakcje ze strony kotki pojawiły się, gdy któreś z nas rzuciło "Kasia". Jednak naprawdę głośno zaczęła miauczeć, gdy usłyszała słowo "Kaczuszka". Stwierdziliśmy, że to znak, imię się jej podoba. Koślika, moja córka zobaczyła, kiedy odwiedzała lekarza weterynarza 
z bokserką Tequilą. Kocur siedział z kartką przypiętą do klatki "Czekam na miłego właściciela". Kiedy znowu tam poszli, kot nadal siedział w klatce. Wtedy córka stwierdziła, że jeśli i następnym razem kot będzie, zabiera go ze sobą. Tak się stało. A imię wymyśliła córka, która uwielbia nadawać niesamowite przydomki i przezwiska.

Kaczuszka ma swoje ulubione miejsce?
Od pierwszego dnia pobytu u nas spodobała się jej... pusta łubianka. Spodobała się tak bardzo, że zwinięta w kłębuszek zasnęła. Od tamtej pory uwielbia w nich sypiać. Ma swoją łubiankę na działce i w Warszawie. Ta warszawska stoi na kaloryferze i jest to dla niej święte miejsce, bo kiedy tam leży, a ktoś próbuje ją pogłaskać, od razu drapie.

Dlaczego, Pani zdaniem, koty są fajne?
Każdy kot jest indywidualistą, każdy jest zupełnie inny. Mówi się, że z kotami nie można nawiązać kontaktu, ale to nie- prawda, bo owszem można, o ile ktoś zwraca uwagę na koty. Moja kotka, kiedy wracam do domu, czeka na mnie i nim zdążę otworzyć drzwi, głośno miauczy.
Czasami nawet wychodzi na klatkę. 
W domu od razu trzeba wziąć ją na ręce, porozmawiać.
Uwielbia zaglądać do toreb, obwąchiwać nas, sprawdzać, gdzie byliśmy. A kiedy jestem zmęczona i kładę się spać, Kaczuszka kładzie się na mnie. Pięknie mruczy, tak jakby chciała pomóc mi zrelaksować się po ciężkim dniu. Jest również szalenie towarzyska i bardzo lubi mężczyzn. Wystarczy, że do syna przyjdą koledzy, a od razu do nich pędzi, włazi na kolana, miauczy, domaga pieszczot.

Pani córka ma trzy psy, kota, Pani zaś Kaczuszkę. To całkiem spora gromadka zwierząt. Jakie pomiędzy nimi są relacje?
Dbamy o to, aby nasze zwierzęta się lubiły, ponieważ dużo czasu spędzamy wspólnie. Kiedy tylko robi się ciepło wyjeżdżamy z Warszawy na 3-4 miesiące. Pomiędzy bokserką Tequilą, jamnikiem Nerusiem i Kaczuszką relacje są bardzo fajne. Widać, że się lubią. Waleria, rottweilerka darzy moją kotkę uczuciem tak wielkim, że na wszelki wypadek nie pozwalamy im przebywać ze sobą. Boimy się, że suka niechcący może zrobić kotce krzywdę. Śmiejemy się, że nasze koty... drą ze sobą koty, bo zwierzaki lubią sobie podokuczać. Kotka podjada 
z miski Koślika, załatwia się do jego kuwety, chociaż jej stoi obok. Koślik czasami chce przywołać ją do porządku i uderzy łapką po pyszczku. Całą gromadą naszych zwierząt rządzi Koślik. Jeśli nie spodoba mu się miejsce, gdzie leży któryś z psów, tak się kręci, że ten musi się przesunąć.


Rozmawiała Agnieszka Trojan