Krzysztof Daukszewicz z Zarazką

W tym miesiącu rozmawiamy z Krzysztofem Daukszewiczem, znanym satyrykiem, autorem wielu książek, piosenek oraz felietonów. Możemy go oglądać m.in. w telewizyjnym programie publicystyczno-satyrycznym "Szkło kontaktowe". Nam opowiada o swoich podopiecznych oraz o tym, dlaczego lubi zwierzęta.

Jakie zwierzaki mieszkają w Pana domu?
W moim domu pod Warszawą mieszkają trzy koty i trzy psy. Koty trafiły do mnie przypadkiem. Pewnego dnia mój syn przeczytał ogłoszenie w szkole, w którym ktoś napisał, że ma do oddania kocięta. Gdyby nie znalazły nowych właścicieli, zostałyby uśpione. Postanowiliśmy, że weźmiemy je do siebie. W ten sposób trafiła do nas urocza kocia para – Laura i Filon, która jest z nami już ponad 10 lat. Nasz trzeci kot to 8-letnia znajda Zarazka. Mamy również setera szkockiego gordona Berę oraz dwa yorki Fizię i Bombę.

Czy w takim zwierzyńcu panuje zgoda, czy może rywalizacja?
Na ogół panuje symbioza. Zwierzaki często ganiają razem po ogrodzie i śpią do siebie przytulone. W domu zdecydowanie rządzi Filon. Z kolei Zarazka potrafi być zadziorna. Ostatnio próbowała nawet "kopnąć" psa. Na szczęście to tylko zabawa. Zwierzaki bardzo się przyjaźnią, choć trochę rywalizują o moje uczucia. Szczególnie bliska jest mi Bera i Zarazka. One najbardziej cieszą się z moich powrotów do domu.

Za co najbardziej lubi Pan zwierzęta?
W naszej rodzinie wszyscy kochają koty i psy. Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. Wprowadzają wesołą atmosferę, dzięki nim zawsze coś się dzieje. Skłaniają również do bycia bardziej zdyscyplinowanym, w końcu trzeba wychodzić z nimi na spacery.

Czy pamięta Pan jakieś zabawne wydarzenie z ich udziałem?
Oczywiście. Wiąże się ono z dość kłopotliwym nawykiem moich kotów – polowaniem. Jedliśmy akurat kolację, kiedy nagle wpadła do domu Laura trzymając ważkę w pyszczku. Była bardzo z siebie dumna, więc zaczęliśmy jej bić brawo. Wtedy do biegu zerwała się Zarazka. Po kilkunastu minutach wróciła z upolowaną myszą, którą radośnie położyła przy kominku. Jej również musieliśmy więc bić brawo. Po chwili zniknął gdzieś Filon. Nie minęła godzina, jak przyniósł nam dwie myszy. Następnie na łowy po raz kolejny wyruszyła Laura. Tym razem wróciła z myszą. Owacjom nie było końca.

Czy zwierzęta były kiedykolwiek dla Pana inspiracją artystyczną?
W jakimś stopniu na pewno tak. Kiedy pisze się o życiu, one również są jego częścią. W kilku moich utworach pojawiają się zwierzęta. Kiedyś napisałem piosenkę o psie. Planuję również wydać opowieść o kotach. Na pewno będzie ona w dużej mierze zainspirowana przygodami z moimi własnymi kotami.


Rozmawiała Natalia Gierymska