Olga Bończyk z Lucjanem

Aktorkę Olgę Bończyk znamy m.in. z przedstawień Teatru Rampa, Bajka i Roma, a także z popularnego serialu telewizyjnego "Na dobre i na złe" oraz z prowadzonego przez nią kulinarnego show "SmaczneGo!". Jej wielką pasją jest malarstwo i muzyka. Ma na swoim koncie już jedną płytę "Piosenki z klasą". Tym razem mamy okazję poznać artystkę z jeszcze jednej strony – jako miłośniczkę zwierząt oraz szczęśliwą właścicielkę kota Lucjana.

Jak Lucjan trafił do Pani?
Dowiedzieliśmy się o nim z ogłoszenia w gazecie. Pewna pani miała do oddania kocięta. Polecała nam wszystkie maleństwa z wyjątkiem jednego. Był on słabszego zdrowia niż pozostała gromadka, ponieważ miał zapalenie rogówek. Pamiętam, że mówiła: "proszę wziąć innego, tego trzeba będzie uśpić". Na szczęście jej nie posłuchaliśmy. Obecnie Lucjan ma już 14 lat. Do tej pory ma uszkodzone rogówki, ale widzi.

Jaki jest teraz?
Z wyglądu jest cały czarny, ale nie wierzę w przesądy. Kiedyś był dzikusem, nie przepadał za wizytami gości. Na starość zmienił się. Zauważyłam, że im jest starszy, tym jest większym pieszczochem. Stał się spokojniejszy i już nie boi się wielu rzeczy. Mimo wieku cieszy się bardzo dobrym zdrowiem. Nosi ludzkie imię Lucjan, ponieważ nie jest tylko zwierzakiem, lecz przede wszystkim domownikiem i członkiem rodziny.

Czy to Pani pierwszy kot?
Nie. Koty miałam już w dzieciństwie, ale były pod opieką mojej mamy. Jako dorosła osoba chciałam mieć psy, jednak mój zawód mi na to nie pozwalał. Zostałam za to właścicielką dwóch kotów. Oprócz Lucjana, przez osiem lat mieszkał z nami również kocur Kazimierz. Niestety zginął w wypadku. Lucjan bardzo przeżył jego odejście. Choć zawsze walczyli ze sobą o moje uczucia, gdy zabrakło Kazimierza, bardzo za nim tęsknił.

Jakie są jego ulubione zajęcia?
Co ciekawe, Lucjan uwielbia jeść oliwki. Gdy przypadkowo zostawię je na stole, od razu to zauważy. Lubi spać w łóżku, ma też swój ulubiony fotel. Kiedyś korzystał z drapaków, jednak później o nich zapomniał. W efekcie cała kanapa jest podrapana. Bywa bardzo gadatliwy. Często ze sobą rozmawiamy, co pewnie wygląda zabawnie. Lucjan jest także niezwykle zaborczy. Jest zazdrosny o czas, który spędzam przy komputerze. Potrafi położyć się na moich rękach, a nawet mnie podgryzać, żeby skutecznie uniemożliwić mi pisanie na klawiaturze.

Czy pamięta Pani jakieś wyjątkowe zdarzenie z jego udziałem?
Kiedyś pod koniec lata dzieci sąsiadów przez pomyłkę wypuściły Lucjana na dwór. Szukałam go i wołałam, ale przepadł prawie na dwa tygodnie. Gdy już straciłam nadzieję na to, że się odnajdzie, zadzwonił telefon. Jakaś pani mieszkająca niedaleko powiedziała, że przychodzi do niej kot, który domaga się jedzenia. Okazało się, że to Lucjan. Jak po niego poszłam, był na mnie strasznie obrażony. Całą drogę do domu "krzyczał" na mnie, jakby chciał powiedzieć: "jak mogłaś mnie zgubić?". Myślę, że koty mogą być wspaniałymi przyjaciółmi, tylko trzeba im również dać coś z siebie.


Rozmawiała Natalia Gierymska