Karierę zaczęła w telewizyjnym programie "Tęczowy Music Box". Swoją pierwszą solową płytę nagrała już w wieku czternastu lat. Jej ostatnia płyta "Tribute To Komeda" odniosła sukces. Niedawno mogliśmy oglądać ją w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie". Ze znaną piosenkarką Marysią Sadowską rozmawia Natalia Gierymska.

Czy prowadząc tak aktywne życie zawodowe ma Pani czas, by opiekować się zwierzętami?
Pies Blues i trzy koty mieszkają w domu moich rodziców. Odkąd się wyprowadziłam, głównie to oni się nimi zajmują. Często wyjeżdżam i w moim mieszkaniu bywam zbyt rzadko, żeby mieć zwierzęta. Za to, gdy odwiedzam rodziców, staram się znaleźć czas, by chociaż wyjść z psem na spacer.

Z muzyką jest Pani związana od zawsze, a z kotami?
Z nimi również. Odkąd pamiętam w naszym domu były zwierzęta, które traktowaliśmy jak członków rodziny. Wychowałam się z psami, bardzo mądrymi owczarkami niemieckimi. Później przyszła pora na koty. Kiedyś mieliśmy ich w tym samym czasie aż pięć. Nasza pierwsza kotka dożyła rekordowego wieku dziewiętnastu lat. Do dziś wspominamy również Jumanjiego, pięknego kota w typie maine coona. Gdy byłam młodsza, występował nawet w moich teledyskach.

Co takiego niezwykłego jest w kotach?
Bardzo podoba mi się ich niezależność oraz wyjątkowy charakter. Przez nasz dom przewinęło się około dziesięciu kotów, ale nigdy nie spotkałam dwóch do siebie podobnych. Najbardziej lubię koty za to, że wprowadzają w życie pewien spokój. Miło jest patrzeć na mruczącego, leżącego na kanapie kota. Poza tym wierzę w to, że zwierzęta te leczą i wyciągają choroby. Gdy podczas treningów do programu "Gwiazdy tańczą na lodzie" złamałam żebro, moja kotka Władka spała ze mną i mnie grzała. Naprawdę mi pomogła!

Jakie koty ma Pani teraz?
Najstarsza to Kundzia, która ma około ośmiu lat. Mamy również Władkę. Mój kuzyn, który spędzał u nas wakacje, znalazł ją w lesie. Nazywaliśmy ją Łatką ze względu na plamkę na nosie, jednak nie do końca lubiłam to imię. Odkąd mój chłopak przesłyszał się i nazwał ją przez pomyłkę Władką, tak już zostało.

Czy koty mogą być źródłem inspiracji, a może napisała już Pani o nich piosenkę?
Jeszcze nie napisałam, ale będę musiała to zrobić. Za to "śpiewy" Balbiny, naszego trzeciego kota, zostały uwiecznione w piosence "Nie jest źle" z mojej ostatniej płyty. W czasie nagrania, które odbywało się w naszym domu, Balbina wtargnęła do pokoju i zaczęła miauczeć. Postanowiliśmy, że to wykorzystamy. Na okładce płyty napisaliśmy nawet "miauczenie ? Balbina".