Jacek Wszoła – wybitny lekkoatleta, jego specjalnością był skok wzwyż. Dwukrotny uczestnik igrzysk olimpijskich – w pierwszym swoim starcie w Montrealu zdobył złoty, a cztery lata później w Moskwie srebrny medal. Oboje z żoną Krystyną są miłośnikami zwierząt, obecnie w ich domu mieszkają Carlo, owczarek niemiecki oraz kot Ryszard.

Czy zwierzęta były od zawsze?
Podczas budowy naszego domu między deskami urodziły się dzikie kocięta. Jedno z nich zaklinowało się bardzo niefortunnie między deskami. Na szczęście wyciągnęliśmy je w porę, ratując życie. Dorosła kotka z pozostałymi kociętami odeszła, natomiast zabrane przez nas maleństwo zostało z nami. Później mieliśmy także kotki Tinę i Mię. Domowym, rodzinnym psem wybranym przez naszego syna była jamniczka krótkowłosa Opra. Dołączyła do nas kiedy 9-letni syn podczas wystawy psów stwierdził, że całe życie marzy o długim czworonogu. Faktycznie, z całego swojego rodzeństwa Opra była najdłuższa i miała najdłuższy ogon. Poszliśmy za głosem serca. Entuzjazm naszego syna zniknął niedługo po przybyciu psiaka do domu, tak więc opiekowaliśmy się nią wszyscy wspólnie. Jamniki są absolutnie wyjątkowe, zgodnie z powiedzeniem „są psy i jamniki”. Opra była indywidualistką i oczywiście musiała postawić na swoim. Skoro nie mogła wylegiwać się w naszym łóżku, korzystała z niego jak nas nie było w domu. Odkrywaliśmy to po powrocie. Opra przez całe życie miała „słabość” do naszych rzeczy takich jak telefon, kable, nigdy nie wyrosła ze szczenięcego
niszczycielstwa. Następnym prawie jamnikiem był Kobe. Była to wymuszona transakcja, gdyż człowiek który go miał przy sobie twierdził, że idzie go utopić. Na to nie mogła się zgodzić nasza córka, która nabyła pieska za symboliczną sumę. Kobe był z nami ponad szesnaście lat, był bardzo mądrym i uroczym członkiem rodziny. Odszedł od nas dwa miesiące temu.

Jakie są historie imion psich i kocich? Są wyjątkowe.
To fakt. Tina została nazwana od imienia piosenkarki Tiny Turner, która akurat w czasie kiedy wzięliśmy kotkę, grała koncert w pobliżu naszego domu. Mia została nazwana na cześć aktorki Mii Farrow. Natomiast pies Kobe wziął swój przydomek od słynnego koszykarza Kobe Bryanta. Nasz obecny pies czyli Carlo został nazwany imieniem mojego przyjaciela, także skoczka wzwyż, wybitnego lekkoatlety i rekordzisty świata Carlo Thränhardta. Żeby było zabawniej mój przyjaciel, amerykański skoczek wzwyż także nazwał swojego psa moim imieniem – Jacek. Jego psiak ćwiczył właśnie skoki wzwyż przez poprzeczkę na zeskok i miał w tej dziedzinie duże osiągnięcia.



Jaka jest historia Carlo, dlaczego właśnie owczarek niemiecki?
Przed Carlo w naszym domu mieszkała suczka owczarka niemieckiego Dakota. Tak więc byliśmy zaznajomieni z rasą i świadomi ogromnej siły oraz inteligencji tych właśnie psów. Owczarki w wyjątkowy sposób podchodzą do swoich opiekunów. Są zarazem łagodne i kochające, ale potrafią też, nawet bez przeszkolenia bronić i pilnować swojego stada. Ważne jest także aby dostarczać im bodźców, długich spacerów i dawać im możliwość wykorzystywania swoich instynktów. Carlo był prezentem urodzinowym dla mnie, bardzo trafionym. Nasz czworonożny przyjaciel ma instynkt psa obronnego, reaguje na niestandardowe sytuacje, szczególnie jeśli dotyczą obrony jego stada czy terytorium. Chodzimy z naszym owczarkiem na grzyby. Z tych wypraw Carlo wraca bardzo zmęczony, gdyż oprócz tego, że musi tropić każdy ślad, zajmuje się zaganianiem stada, co leży w jego naturze. Staramy się podążać za potrzebami naszego fantastycznego towarzysza, dostarczać mu różnych bodźców i nowych wyzwań. Mówimy do niego, jak tylko nadarzy się taka okazja. Najlepszy kontakt ma z nim ostatnio nasz wnuczek, są przyjaciółmi od pierwszych dni. Carlo nawołuje Antosia do zabawy odpowiednim poszczekiwaniem. Uwielbiają wspólnie kopać, tarzać się w piachu, noszą kamienie, patyki. Ich zabawa i przyjaźń przypomina filmy Disneya. Co ciekawe Carlo czuje do Antka respekt i wie, że to wnuczek jest jego szefem. W tym i w każdym zachowaniu Carla widać jego przywiązanie i miłość do nas.

Czy relacja człowieka z kotem różni się od relacji z psem?
Koty przywiązują się do swoich opiekunów, ale zostawiają wokół siebie dość duży teren ochronny,  którego naruszenie nie zawsze jest mile widziane. Trzeba nauczyć się to akceptować. Jednak każdy kot jakiego mieliśmy miał swojego ulubieńca w domu. Zwykle są to odwrotnie niż w wypadku psów osoby, które najmniej „zawracają im głowę”. Wydaje mi się, że koty potrzebują więcej spokoju, natomiast psy chcą być zawsze z człowiekiem i bardziej zależy im na obecności w naszym codziennym życiu.  

Opieka nad tyloma zwierzętami przynosi wiele pozytywnych wspomnień i emocji, ale także smutku związanego z pożegnaniem. Jak sobie z tym radziliście?

Każdy zwierzak ma swoją historię. I jest ona powiązana z nami. Odchodzenie przyjaciół na czterech łapach jest dramatycznym czasem. Niektóre pożegnania były szczególnie bolesne, jak śmierć Kobego, na atak serca. Po szesnastu latach wspólnego życia z uroczym stworzeniem, jego życie skończyło się nagle i my nie mogliśmy mu w  żaden sposób pomóc. Myślę, że nasz następny zwierzak, jeśli jakiś jeszcze kiedyś dołączy będzie zaadoptowany, i taki którego skrzywdzili źli ludzie, co się niestety zdarza. Czyli może to być tylko jakaś sytuacja przypadkowa, mająca na celu poprawę losu zwierzaka.

Rozmawiała i fotografowała:
Dorota Szulc-Wojtasik