Izabella Miko, od najmłodszych lat związana z aktorstwem. Jako piętnastolatka wyjechała do Stanów Zjednoczonych na taneczne stypendium w School of American Ballet w Nowym Jorku. Pozostała w USA, gdzie zaczęła pracować jako aktorka. Występuje także w polskich produkcjach telewizyjnych i filmowych. Założycielka i prowadząca fundacji i strony ekomiko.pl, na której edukuje jak żyć zdrowo, zgodnie z naturą i ekologicznie. Prywatnie opiekunka uroczej 16-letniej suni Layli, która towarzyszy jej niemal w każdej chwili życia.

Jak rozpoczęła się Twoja miłość do zwierząt?
W dzieciństwie w naszym rodzinnym domu mieszkały owczarki niemieckie, potem moja mama miała Yorka i bardzo spodobała mi się ta rasa. Moja sunia Layla nie jest idealnym, wystawowym Yorkiem, ponieważ podobno ma za duże uszy. Jednak zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Miała minę, która mówiła „może nie jestem najpiękniejsza z Was wszystkich, ale mam najlepszą osobowość, i to będzie MOJA nowa mamusia”. Ona tak naprawdę mnie wybrała :-) Od momentu, kiedy mój ówczesny chłopak wziął ją wtedy na ręce, pokochał ją tak samo jak ja. Potem, kiedy się rozstaliśmy, opiekowaliśmy się Laylą na zmianę. Zależało nam na tym, żeby zapewnić jej komfort. Kiedy to ja miałam więcej zajęć, przebywała u niego, a potem kilka miesięcy u mnie. Layla w ten sposób przez 10 lat podróżowała pomiędzy Los Angeles, a Nowym Jorkiem. Teraz spędza czas głównie ze mną.

Macie swoje ulubione zajęcia i rytuały?
Zdecydowanie jesteśmy bardzo zgrane pod względem charakteru. Ja jestem nocnym Markiem, a sunia jeszcze większym. Kiedy ja mogę iść spać o 3 lub 4 i spać do 9, ona śpi czasami do 13. Towarzyszy mi w wielu sytua­cjach. Często przyprowadzam ją na plany. Jest do tego przyzwyczajona i od razu staje się ulubienicą ekipy. Zabieram ją też bardzo często ze sobą w podróże. Kiedy wyciągam swoje walizki, Layla bardzo uważnie obserwuje, czy zamierzam zabrać także jej torbę. Niesamowicie się cieszy, kiedy okazuje się, że jedziemy razem. Uwielbiamy chodzić na spacery. Nie są one bardzo długie, bo sunia jest już starsza, ale wychodzimy często i chętnie. Layla jest także barometrem mojego nastroju. Kiedy mam zły humor, albo jestem zmęczona, zachowuje się podobnie, ale stara się mnie pocieszyć. Jesteśmy ze sobą niesamowicie związane.

Jak tworzyła się ta wyjątkowa relacja która Was łączy?
Myślę, że wyjątkowa relacja między nami istniała od samego początku. Jednak musiałam się Layli „nauczyć”. Z czasem wiedziałam, że kiedy mruga jednym okiem, oznacza to coś zupełnie innego niż mrugnięcie drugim. Widać, że ona tak samo nauczyła się mnie. Zawsze stara się mi pomóc. I choć jako zwierzę nie zawsze ma taką możliwość, odczuwam jej wyjątkowe wsparcie. Spałyśmy razem w łóżku, ale teraz kiedy sunia jest starsza, nie widzi dobrze w nocy i spada z łóżka. Ma kilka łóżek obok mojego. Choć pewnie trudno było się jej rozstać z tym przyzwyczajeniem, zaufała mi. Wiedziała, że zrobiłam to dla jej dobra. Wszystkie jej zachowania są rodzajem wyjątkowego zaufania psa do człowieka. Podczas medytacji także o niej myślę. Wyobrażam sobie wtedy, że pomimo tego, że Layla ma niedowłady łapek, biega i jest w pełni szczęśliwa. Uważam, że te wizualizacje pomagają. Lekarze weterynarii, którzy ją leczą, są bardzo zdziwieni jej dobrą kondycją. Ważne dla mnie jest także przygotowywanie posiłków własnoręcznie dla Layli, tylko z organicznych produktów. Wierzę, że przez to, że wkładam tyle serca i miłości w przygotowanie jej jedzonka, to ono ją leczy. Wyszukuję dla  mojej suczki naturalne suplementy bo chcę żeby czuła się jak najlepiej, jak najdłużej. Daje mi tyle miłości przez ostatnie 16 lat i codziennie się staram jej za to odwdzięczyć.