Leszek Stanek – aktor, tancerz, wokalista, choreograf. Znacie go z udziału w popularnych produkcjach takich, jak serial „Tancerze”. Niedawno zakończył się program „Azja Express”, w którym wraz ze swoją przyjaciółką Izą Miko znalazł się w finale. Leszek Stanek ukończył Szkołę Wokalno-Baletową w Gliwicach. Zadebiutował w 2001 roku na deskach teatru w Gliwicach. W 2003 związał się  ze Śląskim Teatrem Tańca, natomiast w 2007 roku, rozpoczął swoją przygodę z teatrami warszaw­skimi. Prywatnie opiekun uroczego, czarnego kundelka Vadera, psiaka którego możecie ob-serwować nawet na jego koncie na Instagram-ie (vader_smile). Leszek za-adoptował Vaderka ze schroniska na Paluchu w trakcie udziału w programie „Przygarnij mnie”. Na co dzień niezwykle zaangażowany w akcje pomocy zwierzętom bezdomnym, zwraca uwagę na potrzeby i dobro wszystkich czworonogów.



Jak rozpoczęła się historia Twojej przyjaźni z Vaderem?
Dwa lata temu wybrałem się do warszawskiego schroniska na Paluchu. Nagrywaliśmy program „Przygarnij mnie”, w którym grupa znanych osób, aby zwrócić uwagę na dobro zwierząt bezdomnych, a także dać kilku z nich nowy, kochający dom adoptowała psiaki ze schronisk i przytulisk. Początkowo planowałem, że przygarnę psa starszego, ponieważ mój czworonożny przyjaciel którym opiekowałem się wcześniej miał 13 lat kiedy go do siebie wziąłem. W schronisku wszedłem jednak do miejsca, gdzie znajdowały się szczeniaki i Vader dosłownie mnie urzekł. Miał bardzo słodki pyszczek i coś wyjątkowego w sobie. Pomimo, że brakuje mu górnej wargi i ma niewykształcone w pełni jedno ucho, wydał mi się najpiękniejszym psem na świecie. To była miłość od pierwszego wejrzenia i choć po wyjściu szukałem jeszcze w schronisku starszych psów, wiedziałem, że jest to bez sensu i że wrócę po Vaderka i zabiorę go do domu.

Jak wyglądały wasze pierwsze tygodnie?
Kiedy już zamieszkaliśmy razem, okazało się, że Vader jest niezwykle mądrym psem. Poza tym, że ma pewne drobne lęki, w zasadzie nie sprawia mi żadnych problemów wychowawczych. Otrzymałem wiele cennych rad od behawiorystki programu „Przygarnij mnie” Katarzyny Bargiełowskiej. Sam je stosowałem, a potem dzieliłem się nimi z innymi opiekunami zwierząt. Pomoc behawioralna bardzo mi pomogła. Na przykład dowiedziałem się, że najważniejsze, aby pies czuł się bezpiecznie kiedy zmienia miejsce swojego zamieszkania. Istotne było, aby pozostawić mu coś, co kojarzy się z dawnym domem, przez to pies odczuwa, że nie wszystko się zmieniło w jego życiu i czuje się pewniej. Trzeba także wiedzieć jak psa kąpać i kiedy. Po adopcji na kilka dni wziąłem „urlop od życia” i zajmowałem się jedynie socjalizacją mojego nowego podopiecznego. Trenowaliśmy nawet agility! Pomimo swojej drobnej budowy Vaderek skacze niezwykle wysoko i wykonuje wszystkie sztuczki, takie same jak duże psy. Oczywiście z czasem Vader pewne zadania pozapominał, ale nie jest to nam na co dzień potrzebne, i tak jest wspaniałym kompanem.

Chciałabym zapytać o Twojego poprzedniego podopiecznego. Wspomniałeś, że opiekowałeś się wcześniej starszym psem. Jaka była wasza historia?
Fuks, bo tak miał na imię, trafił do mnie, ponieważ jego poprzedni opiekun umarł. Nikt ze spadkobierców nie miał warunków, aby go przygarnąć. Początkowo byłem bardzo sceptycznie nastawiony do zamieszkania ze zwierzakiem, ponieważ mój zawód wymaga wielu wyjazdów. Okazało się jednak, że Fuks kiedy do mnie trafił, przystosował się bez trudu i nie sprawiał mi trudności, zupełnie jakby bał się, że jeśli będzie sprawiał zbyt wiele kłopotu, będę musiał go oddać. Ten pies był niezwykły. Jeździł ze mną wszędzie i był na prawie każdym planie. Zagrał nawet w dwóch sezonach serialu „Tancerze”. Zachowywał się jak rasowy, szkolony psi aktor i każdy dubel potrafił powtórzyć dokładnie identycznie. Łączyła nas wyjątkowa więź i pomimo, że spotkaliśmy się tak późno, daliśmy sobie wiele wzajemnej miłości. Fuks na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako pies wyjątkowy.

Współpracujesz z wieloma organizacjami i fundacjami, które pomagają zwierzętom. Dlaczego tak ważna jest troska o dobro czworonogów?
Myślę, że właśnie po opiece nad Fuksem została mi wewnętrzna potrzeba pomagania zwierzętom. Bardzo często pomagam fundacjom, organizacjom pozarządowym i osobom prywatnym opiekującym się czworonogami. Zwykle robię to poza światłem kamer. Najważniejsze jest bowiem, aby pomóc, a nie aby pokazać się z dobrej strony. Pewne rzeczy, jak np. przygarnięcie Vadera warto było pokazać przed kamerami, aby promować świadomą adopcję. Ważne, aby zdawać sobie sprawę, że możemy pomóc także nie zabierając psa do domu. W weekend, zamiast jechać do centrum handlowego, możemy udać się do schroniska i zabrać kilka psów na spacer. Warto, abyśmy pomagali na tyle, na ile nas stać. Nie pieniężnie, ale duchowo i fizycznie, bo często
nawet taka pomoc jest na wagę złota.

Rozmawiała: Dorota Szulc-Wojtasik,
zdjęcia: Magda Wiśniewska-Krasińska