Dorota Głowacka-Lesień – modelka, dzien­nikarka, kostiumograf. Michał Lesień-Głowacki, aktor i producent teatralny. Razem tworzą wyjątkowy dom, w którym znalazło się miejsce dla kota Bazyla.

Jakie mieliście doświadczenia ze zwierzętami przed tym, jak stworzyliście wspólny dom?
Dorota Głowacka-Lesień: Nigdy wcześniej nie opiekowałam się żadnym zwierzakiem. Zamieszkanie w jednym domu z Bazylem, było dla mnie nowym doświadczeniem. Przyjęłam go w parze z Michałem, ale bardzo szybko się polubiliśmy i myślę, że obecnie jestem jego pełnoprawną opiekunką, a jeszcze bardziej przyjacielem.
Michał Lesień-Głowacki: Ja także w dzieciństwie nie posiadałem żadnego czworonoga. Koty zaczęły się dopiero później pojawiać w moim życiu. A Bazyl oczywiście, jak to kot pojawił się znienacka. Aktor Andrzej Blumenfeld powiedział mi pewnego dnia w garderobie, że do adopcji znajduje się cały miot znaleziony gdzieś na działkach. A szczególnie czarna kotka. Kiedy pojechałem po wspomnianą kocicę, z pożyczoną torbą, Bazyl, kotek również z tego miotu, wszedł do niej i zdecydowanie odmawiał wyjścia. Kot wybrał mnie, a nie ja kota. Później Dorotka musiała nas zaakceptować w pakiecie.

D. G.-L.: Oboje z Michałem żałujemy, że nie mieliśmy zwierząt wcześniej w naszym życiu. Z pewnością brak zwierząt w naszych domach odebrał nam wiele cennych doświadczeń. Bardzo ważne jest, aby dzieci wychowywały się wśród zwierząt. Dbanie o nie uczy od najmłodszych lat odpowiedzialności i empatii.

Co jest tak wyjątkowego w kotach, że kiedy raz mamy z nimi styczność, nie potrafimy wobec nich pozostać obojętni?
M. L.-G.: Bazyl jest kotem wyjątkowo przyjacielskim, zachowuje się wręcz jak pies. Aportuje, jest niezwykle oddany i nie można powiedzieć, że jak typowy kot chodzi własnymi ścieżkami.

Jakie macie z Bazylem wspólne rytuały?
D. G.-L.: Choć wstyd się do tego przyznać, ulubionym wspólnym rytuałem moim i Bazyla jest spanie. Lubimy ucinać sobie popołudniowe drzemki i wylegiwać się w weekendy. Jak już wspomniał Michał, Bazyl nie jest typowym kotem, nie potrzebuje aż tak dużo uwagi i zabawy. Jednak przez cały czas musi mieć na nas oko. Uwielbia nas zaczepiać i przebywać w naszym towarzystwie. Kiedy jesteśmy w domu, średnio co pół godziny przypomina nam o swojej obecności i obowiązku pogłaskania go.

Poznaliśmy Was podczas Wyborów Najsympatyczniejszego Kundelka Roku 2016. Braliście udział w jury konkursów. Czy to był pierwszy raz kiedy pomagaliście w ten sposób bezdomnym zwierzakom?

D. G.-L.: Ja po raz pierwszy brałam udział w akcji pomocy bezdomnym zwierzętom. Wprawdzie angażowałam się w zbiórki różnych potrzebnych w schronisku rzeczy, jak karma, czy koce, jednak była to pomoc pośrednia. Los zwierząt bezdomnych zawsze leżał mi na sercu. Jednak dopiero podczas tej imprezy, mogłam pomóc osobiście. Przyznam, że zobaczyłam w tym wielki sens i bardzo chętnie będę pomagała dalej.

M. L.-G.: Naturalną koleją tego, że każdy z nas pracuje, żyje i zarabia, jest to, że możemy pomóc innym, czy to zwierzętom, czy ludziom, którzy radzą sobie akurat gorzej w życiu. Zwierzęta są w szczególnej sytuacji.Uważam, że w naszym otoczeniu panuje niska świadomość społeczna i brak empatii w stosunku do nich. Bazylowi, który jest naszym fantastycznym towarzyszem, akurat udało się znaleźć dom, ale nie można zapominać o wielu zwierzętach które nadal pozostają bezdomne. Dlatego też aktywnie włączyliśmy się z Dorotką w pomoc schroniskom i przytuliskom, chcemy pomagać w ten sposób nie tylko kotom, ale i psom, jak również innym stworzeniom, które bez wsparcia człowieka nie dałyby sobie rady.

Rozmawiała: Dorota Szulc-Wojtasik,
zdjęcia: Magda Wiśniewska-Krasińska

Dziękujemy restauracji FRIDA w Warszawie ul. Nowy Świat 34, za pomoc w organizacji sesji zdjęciowej.