Wojciech Zimiński ukończył Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego i Studium Scenariuszowe w Szkole Filmowej w Łodzi. Jest dziennikarzem Polskiego Radia, scenarzystą. Pracuje również w stacji TVN24 jako prezenter programu „Szkło kontaktowe”. Jego pupilem jest pies Lutek – terrier szkocki.


Jaka jest historia zwierzaków w Pana życiu?
Psy miałem od urodzenia, moja żona też, więc to jest naturalne, że jesteśmy psiarzami i uważamy, że pies jest potrzebny, żeby rodzina była pełna. Lutek jest moim trzecim, można powiedzieć, Szkotem. Mamy psy tej rasy, dlatego, że w rodzinie mojej żony jest taka tradycja, że od czasów przedwojennych mieli szkockie terriery.

A skąd ta miłość do tej rasy z punktu widzenia Waszej rodziny? Jakie to są psy?
My jesteśmy pasjonatami tej rasy, więc uważamy, że ona jest świetna, ale ona ma masę zalet obiektywnych. Po pierwsze – Szkoty mają format, powiedziałbym, miejski. To jest pies z którym nie ma kłopotu, jeśli trzeba z nim na przykład jechać samochodem. Z drugiej strony – wygląda trochę jak pies zabawkowy, jednak jest to pies z charakterem. Tak się nam trafia, że nasze ostatnie dwa Szkoty, to psy niesłychanie łagodne. Mają charakter: są bardzo miłe, ale nie są takimi kluchami, przełażącymi przez palce. Czuje się, że pies to pies. Jedyna wadą jest to, że powinno się go odpowiednio czesać, co zajmuje nam sporo czasu. Mamy też zaprzyjaźnioną panią, która Lutka strzyże.

Co Lutek lubi robić najbardziej?
Jest niesłychanie towarzyski. On by życie oddał za kontakt ze zwierzętami, oczywiście głównie psami. Nigdy z tego nie wynikają żadne afery, natomiast kiedy widzi psa, to leci, mimo tego, że ma już te trzy i pół roku, zachowuje trochę charakter szczeniaka. Jest bardzo radosny i towarzyski.

A macie jakieś wspólne rytuały? Czy on ma jakieś zajęcia swoje ulubione – na przykład w domu?
Jest namiętnym piłkarzem. Śmiejemy się, że w poprzednim wcieleniu grał w piłkę nożną w którejś z najlepszych europejskich drużyn. Ostatnio byliśmy u znajomych przez trzy godziny i przez cały pobyt rzucaliśmy mu piłkę. Trening czyni mistrza, tak więc nie byliśmy w stanie mu odmówić.

Rozumiem, że też oglądacie – wspólnie oczywiście – piłkę nożną?
On ogląda… piłki nożnej nie, ale namiętnie ogląda zwierzęta w telewizji. Kiedy pojawia się reklama piwa ,,Żubr”, Lutek natychmiast siada przed telewizorem. Kiedy są filmy o zwierzętach, to także z zainteresowaniem siedzi i ogląda. To pierwszy mój pies, który ogląda telewizję.

„Szkło kontaktowe” również ogląda?
Jednak woli nie „zwierzęta polityczne”, tylko zwierzęta żywe.

Czy śpi w łóżku?
Nie, nie śpi w łóżku. Ma swoje miejsce. Jest właściwie psem poukładanym, ale, co jest śmieszne – my nie wykonaliśmy z nim jakiejś ogromnej pracy wychowawczej, on po prostu taki jest. Jest naprawdę bardzo posłuszny i nie ma z nim żadnych kłopotów. Jedyną wadą jest jego żarłoczność – nad tym staramy się panować.

Co daje rodzinie obecność takiego domownika?
Po pierwsze – scala rodzinę. Jeśli się ma dzieci, to myślę, że też uczy przyzwoitych zachowań. Daje nam mnóstwo ciepła i dobrych uczuć, natomiast też jest obowiązkiem, z czego często ludzie, szczególnie tacy, którzy pierwszy raz kupują sobie psa – nie zdają  sobie sprawy. Pomijam takie oczywiste rzeczy jak karmienie i chodzenie na spacer, ale psy chorują, wakacje trzeba układać tak, żeby z podopiecznym było co zrobić. My na szczęście mamy teściową, która jest znakomitą przechowalnią. Sama zresztą przez całe życie miała psy. Uważam, że stosunek do zwierząt jest miarą człowieka. Moje doświadczenie jest takie, że ludzie, którzy nie lubią zwierząt, zwykle sami mają jakiś feler. Oczywiście to nie jest tak, że jak ktoś zwierząt nie lubi, to należy go przekreślić, jego sprawa, natomiast to zawsze jest jakiś znak zapytania.

Można nawet trochę współczuć takim ludziom, że w pewnym sensie tracą element, którym jest posiadanie zwierzęcia, który jest tak bardzo bogaty.
Z całą pewnością. Tylko trzeba pamiętać, że żeby mieć zwierzę, trzeba mieć ku temu warunki. Czas i, co tu dużo gadać, niewielkie, ale jednak pieniądze, które można przeznaczyć na opiekę. Poza tym – zacząłem od tego, że jedną z zalet Lutka jest jego format. Jak widzę ludzi, którzy trzymają ogromne psy w maleńkich mieszkaniach, to mi się wydaje to trochę bez sensu. Niekoniecznie mają odpowiednią ilość czasu, żeby im to wynagrodzić
na przykład na spacerach.

Rozmawiała: Dorota Szulc-Wojtasik
Zdjęcia: Magdalena Wiśniewska-Krasińska