Magdalena Waligórska – aktorka teatralna i filmowa, absolwentka PWST we Wrocławiu oraz wiedzy o teatrze w Akademii Teatralnej w Warszawie. Szerzej znana publiczności z występów w filmach m.in. „Pianista” w reżyserii Romana Polańskiego, oraz seriali „Plebania”, „Pierwsza Miłość”, „Na dobre i na złe” i „Ranczo”. Opiekunka wyjątkowego psiaka o imieniu Pan Kuleczko z hodowli Au clair de la Lune.

Czy Pan Kuleczko to pierwszy pies w Twoim życiu?
Tak, Pan Kuleczko jest moim pierwszym psiakiem. Jak sama mówię, jest to moje najdłużej realizowane marzenie. 20 lat bowiem czekałam na to, aby mieć psa. Całe dzieciństwo chciałam mieć psiaka, a widywałam je jedynie podczas pobytu u moich dziadków. Pan Kuleczko pojawił się w moim życiu w idealnym momencie, stałam się jego opiekunką i jestem ją do dziś. Przede wszystkim wiedziałam, że ze względu na fakt, że jestem alergiczką jeśli będę kiedykolwiek mieć psa, będzie musiał mieć włosy, a nie sierść. Bardzo chciałam także, żeby był to psiak małej rasy, z racji tego, że mieszkaliśmy w niewielkim mieszkaniu. Rozpoczęliśmy wspólnie z moim narzeczonym poszukiwania, jeździliśmy po hodowlach, ale żadna rasa nas nie przekonała. Pewnego dnia weszłam do sklepu i spotkałam tam suczkę tej samej rasy, co Pan Kuleczko czyli coton de tulear. Zakochałam się w tych psiakach od pierwszego wejrzenia! Natychmiast po przyjściu do domu wyszukałam hodowlę cotonów w internecie i zadzwoniłam. Odebrała hodowczyni, która zapytała czy wolałabym suczkę, czy pieska, kiedy powiedziałam, że raczej pieska, odpowiedziała „właśnie się urodził”. Pan Kuleczko był więc mi przeznaczony od pierwszych chwil swojego życia.

Jakie cechy ma rasa coton de tulear?
Rasa ta pochodzi z Madagaskaru. Zyskały tam przydomek psów królewskich. Od zawsze były bowiem zarezerwowane dla osób z bogatych, arystokratycznych rodzin. Najczęściej otrzymywało się je na renesansowych dworach jako prezent od króla. Rasa ta jest praktycznie w Polsce nieznana. Najczęściej spotyka się pieski tej rasy we Francji i USA. Co ciekawe, właśnie we Francji, mają przydomek psów terapeutycznych. Dzięki swojej ogromnie dużej ilości energii i pozytywnych emocji jakimi się dzielą z właścicielami, są polecane do osób, które cierpią na depresję. Muszę przyznać, że gdy sama mam gorszy dzień, Pan Kuleczko nie przejmuje mojego nastroju jak dzieje się często w przypadku psów innych ras, ale stara się mnie rozweselić i poprawić mi humor. Z kolei w USA, czyli drugiej największej „kolonii” cotonów, są to psiaki wielu aktorów. Szczęśliwą posiadaczką braci Pana Kuleczko jest m.in. Meryl Streep.

Jak szybko po urodzeniu Pan Kuleczko trafił do Waszego domu?
Zwyczajowo po urodzeniu, psiak powinien przebywać w hodowli jeszcze 8 tygodni. Nauczyć się wielu potrzebnych w późniejszym psim życiu spraw i przejść socjalizację z ludźmi. Pojechaliśmy zobaczyć hodowlę i Pana Kuleczko po 4 tygodniach. Byliśmy bardzo ciekawi i niecierpliwi, chcieliśmy upewnić się, że decyzja o zakupie psa, jaką podejmuje się na wiele lat, jest trafna. Zgodnie z oczekiwaniami rasa nas zachwyciła i utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Pan Kuleczko jest zdecydowanie psiakiem, którego chcielibyśmy w naszym domu. Hodowla bardzo pozytywnie nas zaskoczyła, wszystkie psiaki były zadbane i socjalizowane.

Czy Pan Kuleczko śpi w łóżku?
Tak, choć muszę przyznać, że walczyłam z tym procederem przez rok. Trzymałam się dzielnie, ale przyszedł taki dzień, kiedy ugięłam się i od tej pory śpimy razem.

Jakie jeszcze są Wasze wspólne rytuały?
Dzień zaczynamy od porannego spaceru. Muszę przyznać, że podczas niego, pozwalam Panu Kuleczko być prawdziwym psiakiem, jestem otwarta na jego pierwotne instynkty. Nawet trochę dzikie. Nie zabraniam mu wytarzać się w czymś koszmarnie brudnym jak np. kałuża, czy błoto. Powinien sam unikać tego typu rozrywek, ze względu na kolor swoich włosów, ale niestety sprawia mu to wielką przyjemność… To jednak osobisty rytuał Pana Kuleczko, ja go nie podzielam! Bardzo często wspólnie podróżujemy. Podczas wyjazdów Pan Kuleczko uwielbia bawić się ze swojskimi psiakami na wsi i biegać z nimi w sforze. Nie staram się z niego zrobić typowego kanapowca. Z resztą on sam nie chciałby się tylko wylegiwać.

Co daje Ci kontakt z psem?
Niedawno natknęłam się na swoje stare zapiski, które powstały w czasach, kiedy jeszcze nie byłam opiekunką Pana Kuleczko. Przeczytałam tam i przypomniałam sobie, jak wielkim marzeniem było dla mnie posiadanie psa i opiekowanie się nim. Dopiero teraz widzę, że Pan Kuleczko wypełnił swojego rodzaju pustkę w moim życiu. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było go ze mną. Wprowadza do mojego życia ogromną dawkę pozytywnej energii. Każdego dnia Pan Kuleczko przypomina mi o tym, że jest spełnionym marzeniem.

Rozmawiała: Dorota Szulc-Wojtasik
Zdjęcia: Magdalena Wiśniewska-Krasińska