Anna Jurksztowicz popularna piosenkarka i pieśniarka, właścicielką kilku zwierząt, wylansowała takie przeboje jak „Diamentowy kolczyk”, „Hej Man”, „Stan Pogody”; „Zmysły” czy „Zima lubi dzieci”, Nagrała wiele piosenek do znanych filmów i seriali TV m.in.: „Kingsajz”; „Na dobre i na złe”; „Czułość i kłamstwa”, „Ranczo” W tym roku ukazała się jej autorska płyta „Poza czasem – muzka duszy”, która zawiera piosenki kontemplacyjne. To dość nowatorski pomysł, profesjonalnie zrealizowany przy udziale amerykańskiego producenta i muzyków. Płyta cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Anna Jurksztowicz jest również wydawcą i producentką muzyki, świetnie gotuje i prowadzi blog kulinarny www.annajurksztowiczijem.blogspot.com.

Jakie były Pani doświadczenia ze zwierzętami, przed pojawieniem się Toto?
Nie przeprowadzam na zwierzętach żadnych doświadczeń, no może oprócz mrożonej kury i tuńczyka (wyłącznie dla kulinarnych potrzeb) – ale nie wychodzę z nimi na spacer (śmiech). Od najmłodszych lat miewam w domu psy, koty i konie. Zdarzało się, że lepiej się z nimi porozumiewałam, niż z ludźmi. Zwierzęta wprowadzają do domu ruch, dynamikę, ciepło i energię. Dzięki nim nawet bardzo surowe i ascetyczne wnętrze zyskuje bardziej przyjemny wyraz i wymiar. Moje konie mieszkają w obejściu i latem, gdy wystawiają łby za okno – widzę je z moich okien. Taki sobie wymarzyłam dom i tak mieszkam.

Proszę opowiedzieć nam o swoim psie.
Toto jest bolończykiem. Ma 5 lat. Dostałam go od swoich dzieci, ku pocieszeniu. Sprawdził się w tej roli znakomicie. Zresztą bolończyki mają dość frywolny wygląd, który jest w stanie wprowadzić w dobry nastrój nawet patomorfologa. Mój pies jest biały, przynajmniej dopóki się nie ubrudzi.

Jaki ma charakter? Co lubi najbardziej?
Najbardziej lubi swoją Panią (śmiech). Lubi też gotowane potrawy. Preferuje kuchnię polską i bez ostrych przypraw. Nie objada się i nie ma nadwagi. Kiedy przygotowuję dla niego posiłek, siedzi spokojnie i przygląda się. Nigdy nie je łapczywie. Zastanawiam się czy to w ogóle jest pies? Charakter ma anielski, choć pieskie ma życie, o co trudno w takim zestawieniu. Nie posiada żadnych nałogów. Wcześnie kładzie się spać. Szczeka bardzo delikatnie, zazwyczaj na suczki i tych, którzy wystawiają mi niepochlebne recenzje. Nie chrapie. Nie cierpi też oklasków, o czym się przekonałam, kiedy zabrałam go na koncert.

Jakie macie wspólne rytuały?
Wyprowadzamy się wspólnie na spacer. Wożę go do fryzjera, ponieważ jest estetą i kokietem. Nie lubi jeździć ze mną samochodem, szczególnie po Warszawie, ale nawet ludzie tego nie lubią. Zawsze, na mój widok, Toto skacze bardzo wysoko, jak nikt inny.

Czy mogłaby Pani nam opowiedzieć jakąś zabawną historię związaną z Toto?
Przywiązałam kiedyś Toto, na moment, do ławki w parku (oczywiście targały mną rozterki i miałam poczucie winy, bo nigdy go nie zostawiam) i poszłam do pobliskiego sklepu po wodę i tabletki od bólu głowy. Wróciłam najszybciej, jak mogłam i odwiązałam natychmiast pieska od ławki. Nagle usłyszałam za plecami znajome szczekanie. Okazało się, że pomyliłam się o dwie ławki i o jednego psa.

Co daje człowiekowi kontakt ze zwierzętami?
Uczy wrażliwości. Ponadto zwierzęta są teraz bardziej humanitarne, niż ludzie. Kontakt ze zwierzętami przekierowuje naszą uwagę w stronę natury. Pozwala przyjrzeć się instynktom. Można z takiego obcowania wysnuć całkiem ciekawe i niegłupie wnioski.

Rozmawiała Dorota Szulc-Wojtasik
Fotografowała Magda Wiśniewska-Krasińska