Artykuły

Adopcja? Tylko z miłości

d05166ba380e4f71b6337729f67fc1f7fot01dobraadopcjap4.jpgUrszula Kochanowska jest filologiem języka francuskiego, właścicielką psa Rocky, który zdobył pierwszą nagrodę 
w konkursie psie sztuczki i drugie miejsce w Wyborach Najsympatyczniejszego Kundelka 2012 w Warszawie. Oboje będą na jednej z kart kalendarza Dobra Adopcja. Jej opowieść pięknie opisuje odpowiedzialną i świadomą adopcję.

Jakie miałaś doświadczenia z psami?
Odkąd pamiętam jestem miłośniczką zwierząt wszelkiego rodzaju, a zwłaszcza psów. Od wczesnego dzieciństwa jeździliśmy do rodziny na wsi, gdzie było dużo zwierząt. Ja i moje dwie siostry namawiałyśmy rodziców, aby wziąć do domu pieska. Nie pamiętam dokładnie ile wówczas miałam lat, ale rodzice zabrali nas do schroniska, z którego przywieźliśmy dwuletniego kundelka. Nazwaliśmy go Misiek. Znaleziono go w lesie w złym stanie i po tych przeżyciach zostały mu niepożądane zachowania. Dziś myślę, że nie byliśmy gotowi na tę adopcję, ale przeżyliśmy z Miśkiem 12 lat.

Nie byliście gotowi na trudną adopcję?
Poradziliśmy sobie, choć wówczas nie kładziono mocnego akcentu na wychowanie psa. Głównym problemem Miśka były lęk separacyjny i niszczenie przedmiotów. Poza tym miał prawdopodobnie kiedyś połamane łapki, więc panicznie bał się, kiedy ktoś mu je dotykał. Mimo wszystko miał wiele zalet, był bardzo kochanym psem, lubił spędzać czas z całą rodziną, biegał z nami po lesie, zawsze jeździliśmy na wspólne wakacje.
Mając bagaż doświadczeń z Miśkiem, decydując się na kolejnego czworonoga już wiedziałam, 
co mam zrobić. Wiele czytałam, bo pojawiło się ostatnio dużo publikacji dotyczących psiej psychiki.

Co pomogło zrozumieć psią psychikę?
Czytałam książki, głównie o metodzie klikerowej, metodzie pozytywnych wzmocnień i ogólnie o problemach behawioralnych psów, zadając sobie pytanie: w jaki sposób zapobiec albo jak wyleczyć psa z pewnych złych nawyków.

Czemu zdecydowałaś się na przygarnięcie psa ze schroniska a nie na jego zakup?
Psa można kupić zawsze, natomiast te psiaki, które są w schronisku... im trzeba po prostu dać drugą szansę. Jedynym problemem było to, że mój mąż nie miał nigdy żadnego zwierzęcia. Bardzo lubi psy, natomiast nie był przekonany, czy jest gotowy na taką odpowiedzialność. Jak zamieszkaliśmy razem, postanowiłam, że muszę mieć psa (śmiech). W końcu mąż zgodził się i pojechaliśmy do schroniska, żeby porozmawiać z pracownikami, czy będziemy się sprawdzać w roli opiekunów. Zaglądaliśmy do boksów, a ja cały czas płakałam.

Dlatego, że nie mogłaś zabrać ze sobą do domu wszystkich psiaków...
Były takie smutne. Mąż wypatrzył w małej klatce transportowej naszego Rockiego. Od razu zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Po wyjściu z klatki był radosny, biegał jak szalony, cieszył się i wskakiwał na kolana.

Jaka była historia Rocky’ego?
Prawdopodobnie ktoś go wyrzucił, bo był okres wakacyjny. Piesek miał 5 miesięcy.

Jaki jest Rocky? Dlaczego go kochacie?
Ma same zalety. Jest bardzo żywiołowy i wesoły. Uwielbia wszelkiego rodzaju sztuczki. To zasługa głównie męża, bo przeczytał książkę o metodzie klikerowej i jako pierwszy zaczął wymyślać jak szkolić Rocky’ego.

Opowiedz, jakie sztuczki zna Rocky?
Siad, przybij piątkę, waruj, kółko w prawo i lewo, pełzaj (czołga się), nos (jak coś pokażemy, to dotyka nosem), robienie ukłonu, stawanie na dwóch łapkach, piruet (obraca się na tylnych łapkach wokół własnej osi). Teraz jesteśmy na etapie komendy: wstydź się, więc Rocki zakrywa sobie pyszczek łapą. Śmieszne jest to, jak wie, że dzięki swoim umiejętnościom dostaje nagrodę, więc jeśli chce ją pozyskać, robi cały pakiet. Przychodzi, siada przed nami i stara się zaprezentować wszystko co potrafi. Czeka zadowolony, merda ogonkiem, jakby chciał zapytać: kiedy coś dostanę?

Psy są bardzo mądre, tylko nie wszyscy właściciele potrafią to dostrzec.
Ulubioną zabawką edukacyjną Rocky’ego jest kong, który dostaje tylko pod naszą nieobecność, żeby się nim nie znudzić. Ma też smakulę, z której przy obrocie wypadają smakołyki. Na spacerze porannym staram się go zmęczyć, żeby później, jak wychodzimy z mężem do pracy, odpoczywał. Ostatnio kupiliśmy dla Rockiego frisbee i śmiejemy się, że jest takim latającym psem, bo rzeczywiście skakanie i bieganie sprawia mu ogromną przyjemność. Na osiedlu są organizowane spotkania psiarzy, o 19.00, żeby zwierzaki mogły się wspólnie wybiegać i pobawić. Dzięki temu Rocky 
i my mamy mnóstwo znajomych.

Rozmawiała Dorota Szulc-Wojtasik
Fot. Bogna Czechowska