Mitsubishi Lancer w wersji Kombi z silnikiem 2.0 to japońskie auto, które jest w stanie sprostać potrzebom bardzo wypełnionego dnia pracy jak i dzielić przyjemności wyjazdu weekendowego. Na jesienną przejażdżkę tym modelem samochodu postanowiliśmy zaprosić Topę, rasy amstaff. Oczywiście uprzedziliśmy jej Panią o wycieczce, by czasem nie nakarmiła pupila przed podróżą i zabrała ze sobą poidełko, niezbędne w czasie jazdy.Oto jej relacja z podróży:
"Bardzo lubię jazdę samochodem, dlatego było mi miło, kiedy dowiedziałam się od swojej Pani, że będę miała okazję przetestować Mitsubishi Lancer Kombi. Jest to pojazd przyjazny i kuszący. Deskę rozdzielczą zaprojektowano logicznie i ergonomicznie. Dzięki temu nie było trudności w jej obsłudze od pierwszych kilometrów podróży. Dynamiczna linia nadwozia nadaje autu lekko sportowy charakter. Jego maksymalna prędkość to 200 km/h przy przyśpieszeniu 10,0 s i maksymalnej mocy 136 KM. Bez zarzutu działa układ kierowniczy i skrzynia biegów. Zwiększony rozstaw osi sprawia, iż pasażerowie zarówno z przodu jak i z tyłu mają więcej miejsca na nogi. Dach jest umieszczony znacznie wyżej, co daje więcej przestrzeni nad głową, a także w obszarze bagażowym. Poza tym, tylna kanapa składa się w proporcji 60/40 pozwalając na zabieranie do samochodu różnych kombinacji bagażu i osób. Mitsubishi Lancer Kombi jest przede wszystkim samochodem bezpiecznym, zbudowanym według najnowszych standardów bezpieczeństwa, dlatego też jest dosyć ciężki i stabilny. Na wypadek kolizji wyposażono go w dwie seryjne poduszki bezpieczeństwa kierowcy i pasażera, a także w poduszki boczne i kurtyny chroniące przy uderzeniu bocznym. Kolejnym, dodatkowym zabezpieczeniem są trzy-punktowe pasy bezpieczeństwa z napinaczami, które w przypadku uderzenia bezpiecznie trzymają podróżnych w fotelach. Jednak ja miałam swoje własne, specjalne szelki i pas bezpieczeństwa, dzięki którym siedziałam wygodnie na tylnym siedzeniu. Wyglądałam przez okno i podziwiałam widoki, cały czas wiedząc, że jestem dobrze zabezpieczona w czasie jazdy. Kilkakrotnie zatrzymywaliśmy się na postój, bym mogła napić się wody, iść na spacer i załatwić potrzeby fizjologiczne. Po udanej i miłej przejażdżce, którą będę wspominała przez długi czas – moja Pani dała mi obiad i smakołyk za to, że byłam grzeczna – ale jak tu nie być grzeczną, skoro jedzie się komfortowym samochodem w bezpiecznych szelkach!"


Dorota Szulc-Wojtasik
Wojciech Czerwiecki