Nadchodzą coraz cieplejsze dni. Jeśli marzymy o rodzinnym pikniku za miastem, przyda nam się odpowiedni samochód. Proponujemy nową Toyotę Rav 4. Specjalnie dla naszych czytelników i ich czworonogów przetestowała ją piękna sunia Rimini.Toyota Rav 4, postrzegana jako samochód rodzinny z segmentu SUV, jest teraz bardziej stylowa i elegancka. Posiada dwulitrowy 150-konny silnik VVT-i, który spełnia wymogi EURO IV oraz nowoczesne i ergonomiczne wnętrze. Tym autem rozpędzimy się do 100 km/h w 10,6 sekund. Maksymalna prędkość to 185 km/h. Średnie zużycie paliwa wynosi 8,7 litra na 100 km.

BEZPIECZNA JAZDA
Możemy być pewni, że jazda Rav 4 zagwarantuje nam komfortowe i przede wszystkim bezpieczne podróżowanie. Dobrą widoczność zapewniają większe lusterka boczne oraz lusterko wsteczne z automatycznym systemem przeciwodblaskowym, które absorbuje światła reflektorów samochodów jadących z tyłu w granicach 7-70%. Pokrycie grafitem wycieraczek przedniej szyby zwiększa ich wydajność, przedłuża okres użytkowania i redukuje hałas podczas ich pracy. Ponadto w zakresie bezpieczeństwa zadbano o:
  • bardzo dobrą kontrolę jazdy
  • doskonałe przednie zawieszenie
  • dostępność systemów BA, TRC i VSC
  • dwupoziomowe przednie poduszki powietrzne
  • poduszki boczne i kurtyny powietrzne dostępne w opcji
  • system ostrzegania o niezapiętych pasach bezpieczeństwa
  • tylne siedzenia przystosowane do montowania fotelików dziecięcych
  • absorbującą energię uderzenia kolumnę kierownicy
  • wzmocnioną strukturę siedzeń.

WYCIECZKA RIMINI
Toyotę Rav 4 sprawdziła roczna Rimini rasy owczarek niemiecki z hodowli Redstar, czterokrotna zwyciężczyni wystaw psów. Suczka bardzo lubi podróże, a w nowej Toyocie czuła się znakomicie. Zresztą sami posłuchajcie: "Moi państwo zabrali mnie na wycieczkę nowym autem, który spodobał mi się na pierwszy rzut mego psiego oka. Jednym susem wskoczyłam na mięciutkie tylne siedzenie. W czasie jazdy byłam przypięta specjalnymi szelkami, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Mogłam swobodnie się poruszać i obracać, a moja Pani wytłumaczyła mi, że takie psie pasy zapewnią mi ochronę. Dzięki nim nawet na ostrych zakrętach czułam się pewnie. W kabinie było cicho i przytulnie. Ucięłam sobie krótką drzemkę, mimo że na nierównościach czasami nieco trzęsło. Jak zbudziłam się ze snu moi Państwo zatrzymali się, abym mogła pobiegać i napić się wody. To była świetna wyprawa. Na zakończenie spytałam moją Panią, czy już zawsze możemy jeździć tym pięknym autem?"


Dorota Szulc-Wojtasik
Wojciech Czerwiecki