Lekarz weterynarii Grażyna Szwedziuk-Bęś, specjalista chorób psów i kotów z żoliborskiej kliniki weterynaryjnej przy ul. Schroegera 72a w Warszawie, odpowiada na pytania związane z groźnymi pasożytami, jakimi są kleszcze.

Czy często w swojej praktyce ma Pani do czynienia z pacjentami ukąszonymi przez kleszcze?
Około 90% ukąszonych psów nie jest zabez-pieczonych przed atakiem kleszczy. Niestety w większości przypadków są to pacjenci już z objawami klinicznymi choroby odkleszczowej. Psy są narażone na spotkania z tymi pajęczakami od wczesnej wiosny aż do późnej jesieni. Ryzyko zachorowania zmniejszają, stosowane profilaktycznie, preparaty przeciwkleszczowe stosowane u zwierząt w postaci obroży, kropli (line-on i spot-on) i sprayu. Trzeba również dokładnie obserwować pupila. Powinni o tym pamiętać zwłaszcza opiekunowie psów ras długowłosych (w gęstej sierści trudniej dojrzeć kleszcza). Jeśli zauważymy, że podopieczny zachowuje się nietypowo, nie zwlekajmy z wizytą w lecznicy. Bardzo istotny jest czas od pojawienia się objawów do momentu zgłoszenia się do lekarza weterynarii.Dlaczego babeszjoza jest tak niebezpieczna?
Jest to najgroźniejsza choroba odkleszczowa, ponieważ bez interwencji lekarza weterynarii przebiega ze skutkiem śmiertelnym. Zachorowanie na nią nie zależy od rasy. Pewien wpływ na przebieg choroby ma natomiast wiek. Uważa się, że u starszych psów mogą wystąpić większe powikłania (tzw. zespół niewydolności narządowej). Czasami zdarza się najgorsze i nie można już pomóc zwierzakowi. Tak bywa w przypadku psów trafiających do lecznicy zbyt późno, gdy w ich organizmie doszło już do nieodwracalnych zmian, np. w nerkach.

Czy rejony Żoliborza i Bielan są wolne od kleszczy i babeszjozy?
Okolice te ze względu na dużą ilość zieleni i sąsiedztwo terenów zalesionych absolutnie nie są wolne od kleszczy. Co roku obserwuje się wzrost inwazji tych pajęczaków i to właśnie tych z pierwotniakiem Babesia canis. Można wyróżnić dwa rzuty zachorowań: od wczesnej wiosny do czerwca, a potem od sierpnia do późnej jesieni.

Czy pamięta Pani jakiś niezwykły przypadek psa ukąszonego przez kleszcza?
Wszystkie przypadki babeszjozy, a zwłaszcza te ciężkie, są w pewien sposób niezwykłe. Z jednej strony stanowią wyzwanie. Z drugiej budzą radość, gdy uda się uratować pacjenta. Szczególnie utkwił w mojej pamięci jeden przypadek. Pewna pani zgłosiła się do mnie, ponieważ po pobycie na działce jej pupil miał problemy skórne. Rzeczywiście zauważyłam parę wykwitów skórnych, jednak pies nie wykazywał żadnych innych objawów chorobowych. Temperatura ciała była w normie. Jedynie dzień wcześniej pies miał biegunkę. Pobrałam mu krew na morfologię z rozmazem. Po pół godzinie były już wyniki. Wykazały one, że to początek babeszjozy! Szybko rozpoczęłam leczenie, które przyniosło natychmiastową poprawę. Właścicielka nie mogła się nadziwić, w jaki sposób odkryłam, co naprawdę dolegało jej pupilowi. Podejrzewała mnie nawet o użycie "sił nadprzyrodzonych". Od tej pory pani konsultuje się ze mną nie tylko w sprawach zdrowia pieska, ale we wszystkich ważnych decyzjach życiowych. (Śmiech).

Jak powinno się we właściwy sposób usuwać kleszcza u psa?
Kleszcza należy delikatnie wykręcać w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara. Nie można wyrywać go w brutalny sposób, ani niczym smarować. Jeżeli nie posiadamy specjalnych szczypczyków lub pensety, możemy usunąć go palcami. Pamiętajmy przy tym o założeniu rękawiczek. Nie wolno dotykać tego pasożyta gołymi rękami. Jeśli nie radzimy sobie z tym zabiegiem sami, oddajmy kleszcza w "fachowe ręce" lekarza weterynarii.


Rozmawiała Natalia Gierymska