Lekarz weterynarii Beata Milewska-Ignacak odpowiada na pytanie Czytelniczki "Czterech Łap"
Klinika Weterynaryjna BEMOWO
Warszawa, ul. Powstańców Śląskich 101
tel. (022) 638 39 14
Mam pięcioletniego Borysa, rasy berneński pies pasterski. Mieszkamy w Zamościu, w bloku na osiedlu. Dotychczas nie stosowałam żadnych środków przeciwko kleszczom, przeznaczonych dla psów. Raz dziennie oglądałam sierść Borysa i sprawdzałam, czy nie ma pasożyta. W tym roku planuję spędzić kilka miesięcy na wsi. Jak powinnam zabezpieczyć psa? Czy wystarczy zrobić to jednorazowo u lekarza weterynarii, tuż przed wyjazdem?
Bogna J. z Zamościa
Kleszcze w Polsce są od zawsze. Ale wcześniej nie stanowiły aż tak wielkiego zagrożenia dla psów jak obecnie, chociaż przyczyniały się do zachorowań na boreliozę (chorobę bakteryjną znaną także u ludzi), groźną w przypadkach nierozpoznanych, lecz dającą się leczyć antybiotykami.

Kilkanaście lat temu jednak, z basenu Morza Śródziemnego przywędrowały do nas pierwotniaki, wykorzystujące kleszcze jako żywiciela ostatecznego i wywołujące choroby różniące się nieco objawami. Najbardziej znany jest pierwotniak z rodzaju Babesia canis, śmiertelnie groźny dla naszych zwierząt. U zarażonego psa, w zależności od reakcji jego układu immunologicznego, może dojść do niedokrwistości hemolitycznej, a w konsekwencji do niewydolności wątroby, nerek i układu krążeniowo-oddechowego. Prawdopodobne jest przy tym natychmiastowe uszkodzenie kłębuszków nerkowych. Obie formy, jeśli nie są leczone, powodują śmierć. Niestety, nawet szybkie zdiagnozowanie choroby i udzielenie pomocy nie gwarantuje wyzdrowienia, zwłaszcza jeśli dojdzie do uszkodzenia nerek. Istnieje kilka gatunków kleszczy. Są na drzewach, krzewach, a nawet w trawach. Na ich ataki narażone są nie tylko psy mieszkające w sąsiedztwie lasów czy spędzające wakacje na wsi, ale również żyjące w miastach i spacerujące w parkach, po osiedlowych trawnikach, przed domami.

Właściciele psów planujący wspólny wyjazd za granicę powinni pamiętać, że największe zagrożenie pierwotniakiem z rodzaju Babesia istnieje we Francji i Włoszech, w Hiszpanii, Portugalii, Chorwacji i Turcji. W Grecji żyje pierwotniak z rodzaju Hepatozoon canis, którego atak może u psów powodować gorączkę, osłabienie, wychudzenie i senność. W Polsce najgroźniejsze są regiony na wschodzie i w centrum kraju. Jak dotąd względnie bezpiecznie było na zachodzie, ale sytuacja (m.in. na skutek wędrówek ludzi i zwierząt) szybko się zmienia.

Reasumując – przed atakami kleszczy zwierzęta trzeba zabezpieczać od marca do listopada w sposób ciągły, natomiast często przebywające w lasach, na łąkach oraz w dużych parkach - przez cały rok! Wybór odpowiednich środków ochronnych jest bardzo duży, lekarze weterynarii na pewno wskażą optymalną metodę zabezpieczenia każdego psa.

Na koniec krótko o jeszcze jednej pierwotniaczej chorobie, tym razem przenoszonej przez komary. W przypadku zakażenia dochodzi do bardzo groźnych objawów ogólnych i skórnych. Pasożyt nazywa się Leishmania, już jest rozpowszechniony w całej niemal Europie i stanowi poważny problem. Pojawienie się tej choroby w Polsce to prawdopodobnie kwestia czasu. Radzę więc nie lekceważyć tych natrętnych, brzęczących owadów!