Na pytania odpowiada Paulina Ernest z Piaseczna
Na pytania odpowiada Paulina Ernest z Piaseczna

Pyza jest pierwszym psem jakiego Paulina zaadoptowała ze schroniska. Początkowo dziewczyny poznawały siebie i swoje zwyczaje, ale teraz stały się nierozłączne. W adopcji bardzo pomogła Paulinie wolontariuszka Agnieszka, która przedstawiła jej przed adopcją charakter Pyzy i służyła pomocą w kwestii jej wychowania i aklimatyzacji w nowym domu.

Jaka jest historia Pyzy?


Pyza jest moim pierwszym adoptowanym psiakiem, poprzednio miałam przez 14 lat owczarka niemieckiego. Odszedł z powodu choroby. Wcześniej byłam wolontariuszką w innym schronisku, ale zdecydowałam się zaadoptować Pyzę z Palucha. Znalazłam ją na stronie internetowej. Bardzo chciałam mieć psa, jednak bałam się, że z powodu dużej ilości pracy nie będę mogła sobie na to pozwolić. Wtedy koleżanka, która sama ma pekińczyka pokazała mi właśnie Pyzę. I spodobała mi się od pierwszego wejrzenia. Trafiłam do wolontariuszki Agnieszki Ducin, która bardzo pomogła mi w poznaniu charakteru Pyzy. Nadal pozostajemy w kontakcie i chętnie mówię jej co u Pyzy słychać.

Na czym polega pomoc wolontariuszy w schronisku?

Wolontariusze nie tylko zajmują się psami, ale też starają się jak najdokładniej poznać charakter podopiecznych, aby opowiedzieć o ich usposobieniu przyszłym opiekunom. Pierwsze spacery odbywają się pod opieką wolontariusza prowadzącego. Agnieszka starała się opowiedzieć mi absolutnie wszystko na temat Pyzy tak, aby nic nie zaskoczyło mnie kiedy zabiorę sunię do domu. Pomogła mi także z wszelkimi formalnościami dotyczącymi adopcji. Nadal z pytaniami dzwonię do Agnieszki o każdej porze dnia i nocy. Wiedziałam na pewno, że chcę adoptować psa i uratować jakieś psie życie. Bałam się nieco tego, że Pyza jest pekińczykiem ponieważ wiedziałam że to bardzo trudna rasa. Postanowiłam zaryzykować i udało się. Adopcja psa, to doświadczenie, w którym my możemy dać coś z siebie psu, a on daje nam dwa razy więcej. Swoją miłość i oddanie.

Czy wasza miłość wybuchła od razu?

Początkowo musiałyśmy się siebie z Pyzą nauczyć. Sunia chodziła za mną po całym domu, nie zawsze wiedziała o co mi chodzi i ja też nie wiedziałam czego ona oczekuje. Z czasem pokochała ją także moja rodzina i przyjaciele. Teraz wiedzą, że nigdzie się bez Pyzy nie ruszam! Gdyby ktoś mi rok temu powiedział że zwariuję na punkcie psa, w życiu bym mu nie uwierzyła. Sunia pomogła mi odnaleźć swoje miejsce w życiu, stałam się spokojniejsza.

Jakie macie z Pyzą wspólne rytuały?

Pyza nie śpi ze mną w łóżku. Ale uwielbiamy chodzić wspólnie na spacery, szczególnie do miejsca gdzie sprzedawane są ciasteczka dla psów. Dostałam także w tym roku od moich przyjaciół wspaniały prezent. W zasadzie nie dla mnie, a bardziej dla Pyzy – koszyk na rower, w którym mogę zabierać ją na przejażdżki. Staram się spędzać z sunią jak najwięcej czasu. Mamy też wspólny rytuał mycia zębów. Jest to bardzo ważne, zwłaszcza u psów małych ras, które mają problem z kamieniem nazębnym.

 

PARTNERZY CYKLU