Na pytania odpowiadają Mateusz i Marta Sobiech z Warszawy
Na pytania odpowiadają Mateusz i Marta Sobiech z Warszawy

Mateusz i Marta to szczęśliwi opiekunowie psiaka o muzycznym imieniu Elvis. Obydwoje od najmłodszych lat mieli w rodzinnych domach zwierzaki. Kiedy po ślubie stworzyli wspólny dom, poczuli, że ich życie bez zwierzaka stało się niepełne. Adoptowany przez nich 1,5-roczny pies Elvis czekał na kochających opiekunów, w schronisku dla bezdomnych zwierząt na Paluchu. Ich podopieczny jest młodym i pełnym energii, szczęśliwym psiakiem.

Skąd pomysł na adopcję?
Zawsze w naszym domu mieszkały psy. Od dzieciństwa byliśmy do nich przyzwyczajeni. Tak więc kiedy stworzyliśmy po ślubie wspólny dom, nie mogło zabraknąć w nim czworonoga. Elvis jest naszym pierwszym wspólnym psem. Początkowo chcieliśmy kupić lub zaadoptować labradora. Odwiedzaliśmy w tym celu strony internetowe różnych fundacji. Nie chcieliśmy chodzić pomiędzy klatkami i oglądać wielu psów, które potrzebują pomocy, woleliśmy być wstępnie zdecydowani. Woleliśmy nie dostarczać sobie niepotrzebnego cierpienia związanego z patrzeniem na nieszczęśliwe psy w klatkach. Znaleźliśmy kilka psiaków i wybraliśmy się osobiście do schroniska na Paluchu. Elvis był pierwszym i ostatnim z którym odbyliśmy spacer w schronisku.

Jak wyglądał pierwszy wspólny spacer?
Sensem spaceru było to, żebyśmy poznali psa, którego chcemy zaadoptować i przekonali się czy pasujemy do siebie. Wolontariuszki Edyta  i Agnieszka zabrały nas na spacer z Elvisem. Odbył się on obok schroniska. Dzięki temu że poszliśmy na wspomniany spacer, mogliśmy poznać siłę i temperament Elvisa, a że jest trochę szalonym psiakiem, oczywiście od razu zaczął nas ciągnąć i aktywnie wszystko obwąchiwał. Wolontariuszki ostrzegły nas także, że Elvis będzie potrzebował szkolenia, jest młodym i nieułożonym psem. Od początku było wiadomo, że ma zwariowany charakter. W schronisku odbyliśmy łącznie trzy spacery z Elvisem. Kiedy przyjeżdżaliśmy po raz kolejny, cieszył się na nasz widok. Bardzo się do niego już wtedy przywiązaliśmy.

Jak Elvis znalazł się w schronisku?
Został znaleziony na ulicy i przywieziony do schroniska. Najprawdopodobniej ktoś się go pozbył i wyrzucił go z domu, bo nie jest raczej skłonny do ucieczek z tego co zauważyliśmy.

Jak wyglądała procedura adopcyjna?
Po trzecim spacerze kiedy byliśmy już zdecydowani na to, że chcemy zabrać Elvisa do naszego domu, udaliśmy się do biura adopcyjnego w celu dopełnienia formalności. Elvis został raz jeszcze dokładnie zbadany przez lekarza weterynarii. Wolontariuszka Agnieszka poleciła nam behawiorystkę, abyśmy mogli pracować nad nieco trudnym charakterem Elviska w domu.

W czym pomógł kontakt z behawiorystą?
Jako, że Elvis ma trudny charakter, początkowo było ciężko ułożyć go tak, aby dobrze nam się żyło w nowym domu. Skorzystaliśmy więc z pomocy behawiorysty. Musieliśmy najpierw ustalić domową hierarchię. Wiedzieliśmy jak mamy się zachowywać, aby Elvis wiedział, że to my jesteśmy na pierwszym miejscu i nie damy się zdominować. Najważniejsza jest konsekwencja. Na przykład pies zawsze musi dostawać jedzenie dopiero, kiedy człowiek zje swój posiłek. Wszystkie polecenia karzemy mu wykonywać nawet kilka razy, ale żadne z nich nie może być odwołane, bo to uczy psa niekonsekwencji. Elvis jest częścią rodziny, ale panują tu konkretne zasady. Czasami chodzimy na grupowe szkolenia z innymi psiakami i ich opiekunami. Dzięki tym grupowym szkoleniom Elvis nie zwraca uwagi na obce psy na spacerach, nie atakuje ich. W ułożenie Elvisa włożyliśmy dużo pracy i choć przed nami długa droga, widoczne postępy motywują nas do dalszych działań.

 

PARTNERZY CYKLU