lek. wet.
Grażyna Szwedziuk-Bęś

Choroby uszu, w tym jego zapalenie, jest poważnym schorzeniem i nie leczone może doprowadzić do głuchoty. Dlatego, gdy zauważymy pierwsze, niepokojące objawy u naszego czworonożnego podo-piecznego, powinniśmy jak najszybciej udać się z nim do lekarza weterynarii.
Na pytania odpowiada lek. wet. Grażyna Szwedziuk-Bęś z kliniki weterynaryjnej w Warszawie.


Czy psy mają często problemy z uszami? W jaki sposób można je diagnozować a następnie leczyć?

Problemy z uszami to nierzadka, dość bolesna, dolegliwość u psów. Najczęstszymi schorzeniami są grzybicze oraz bakteryjne zapalenia zewnętrznego przewodu słuchowego, które nie leczone doprowadzają do zapalenia ucha środkowego. Alergie skórne u psów również mogą manifestować się stanami zapalnymi uszu. W okresie letnim często zdarza się obecność ciała obcego w uchu w postaci kłosków trawy. Objawy, które właściciel może zauważyć to częste trzepanie uszami oraz drapanie się w ich okolicy, co jest wynikiem silnego świądu. Z reguły przy dotykaniu ucha, pies reaguje bólem. Powyższe objawy są powodem, aby jak najszybciej udać się do lekarza weterynarii, który zdiagnozuje schorzenie za pomocą otoskopu lub video otoskopu. Zazwyczaj pobiera się także wymaz z ucha i wykonuje antybiogram. W leczeniu stosuje się zastrzyki, tabletki, krople 
z antybiotykiem i środkami przeciwzapalnymi.

Które z ras mają predyspozycje do takich problemów?

Rasy z dużymi, ciężko opadającymi uszami, mają zdecydowanie predyspozycje do tego typu chorób. Co nie oznacza, że stany zapalne nie zdarzają się u psów z krótkimi uszami. Zazwyczaj zachorowania zdarzają się w okresie wakacyjnym, kiedy to nasi czworonożni przyjaciele zażywają kąpieli 
w rzekach, jeziorach i morzu. Liczne podróże samochodem z otwartymi szybami oraz wyglądanie naszego pupila przez okno podczas jazdy autem również temu sprzyja.

W jaki sposób właściciel może zadbać o to, by nie wystąpiły problemy z uszami u jego pupila?

W profilaktyce omawianych schorzeń, rola właściciela jest bardzo istotna. Właściciel musi pamiętać o systematycznym sprawdzaniu uszu. Ważna jest pielęgnacja uszu, w czasie której należy regularnie usuwać włosy, które znajdują się po wewnętrznej stronie ucha i blokują dostęp powietrza do przewodu słuchowego. Jeśli nie mamy wprawy, lepiej nie zagłębiać się w kanał słuchowy. Nie należy używać pałeczek higienicznych, które mogłyby naruszyć aparat słuchowy psów. Jeżeli zauważymy, że wydzieliny jest zdecydowanie za dużo, powinniśmy jak najszybciej udać się do lekarza weterynarii. Nie leczone w pierwszych etapach rozwoju problemy uszne, są potem bardzo trudne do wyleczenia i w konsekwencji mogą doprowadzić do zaburzeń równowagi, a ostatecznie do głuchoty naszego pupila. W trakcie leczenia należy mieć na uwadze to, że jeśli objawy ustąpiły, nie powinno się od razu rezygnować z wizyt u lekarza weterynarii, ponieważ nie doleczone choroby ucha środkowego często nawracają. Pamiętajmy zatem, aby nie lekceważyć zbyt częstego drapania się za uchem czy trzepania uszami, bo może się to skończyć dla naszego podopiecznego dość nieprzyjemnie.

 

 

 

Kazimierz Kaczor

Ahoj! Pies na pokładzie

Kazimierz Kaczor – znany i lubiany aktor telewizyjny, teatralny i filmowy. Publiczność pokochała go za znakomite role Jana Serce, Leona Kurasia z „Polskich dróg”, dźwigowego Kotka z serialu „Alternatywy 4” oraz senatora Marka Złotopolskiego ze „Złotopolskich”.

Kazimierz Kaczor zaczął żeglować w 1962 roku, kiedy na Zalewie Różnowskim zdobył patent sternika. Jego ulubionym miejscem do uprawiania żeglarstwa jest jezioro Nidzkie na Mazurach.


Jak Bubek trafił do Pana?

Nasz poprzedni pies, Bubka, zwana też Bubuliną, była cocker spanielem. Ponieważ była już wiekowa, niestety pewnego dnia od nas odeszła. Po jej śmierci w domu nastała rozpacz. Kilka dni później, zadzwoniła do nas przyjaciółka, która mieszka kilka przecznic dalej od naszego domu, mówiąc, że po parku wilanowskim chodzi pan z małym szczeniaczkiem i szuka dla niego nowego właściciela. Zdobyliśmy telefon, umówiliśmy się z nieznajomym i niemalże od razu pojechaliśmy na spotkanie. Zobaczyliśmy małą złotawobrązową kuleczkę, która z nami została. Żeby nie było wielkiego żalu po stracie Bubulinki i dużej różnicy 
w imieniu, nazwaliśmy psa Bubek. Pies w fantastyczny sposób wypełnił nasze braki w sercu i dał wszystkim domownikom poczucie, że naprawdę może istnieć bezinteresowna miłość. Nawet jeśli we wzajemnych stosunkach pojawia się czasami złość czy irytacja, emocje te szybko mijają. Każdego dnia Bubek, poprzez chęć do zabawy 
i spacerów, przynosi nam niesamowitą radość.

Pana żywiołem jest woda. Czy Bubulina podzielała tę chęć do wody? A co na to Bubek?

Proszę sobie wyobrazić, że Bubulina pływała najlepiej z całej rodziny. Wskakiwała do każdej wody i potrafiła godzinami, podkreślam godzinami, pływać. Ja pływam statecznie, więc dookoła mnie pływała córka. Z kolei wokół córki pływała moja żona. Krąg zamykała Bubulina, która wytrwale pływała naokoło naszej trójki. Bubek, w odróżnieniu od Bubki, ma, jak ja to nazywam, „umiarkowany” stosunek do wody: pomoczy się, popływa i ...ucieka. Bubek ma jednak inną zaletę: uwielbia podróżować w aucie i podczas samochodowych wycieczek nie przysparza nam absolutnie żadnych kłopotów.

Przy jeziorach bytują kleszcze łąkowe, które mogą przenosić groźne wirusy i bakterie. Czy podczas wspólnych wypraw nad wodę nie było z tego powodu przykrych niespodzianek?

Po doświadczeniach z Bubuliną, u której żona znajdowała po kilkanaście kleszczy dziennie, co zawsze kończyło się wizytą u lekarza weterynarii, stosujemy u Bubka środek odstraszający kleszcze. Chroni on doskonale przed skutkami zakażenia i zainfekowania, dlatego o żadnych chorobach odkleszczowych u naszego pupila nie może być mowy.