Na pytania odpowiada Aleksandra Gawryszewska z Warszawy

Historia Aleksandry rozpoczyna się od pomagania psom jako wolontariuszka w schronisku na Paluchu. Obecnie szczęśliwa mama dwójki dzieci i opiekunka dwóch uroczych kotek Neiry i Safiry. Opowiada nam o tym, jak pogodzić w domu koty i dzieci oraz jak wiele można dać schroniskowym zwierzakom poświęcając im choć chwilę czasu.

Trafiłaś do Schroniska na Paluchu jako wolontariuszka zajmująca się psami. Opowiedz nam jak to się stało, jakie towarzyszyły temu emocje i skąd wziął się taki pomysł?
Zaczęło się od tego, że po odejściu naszego kota, moja mama stwierdziła, że tym razem czas przygarnąć psa. Pojechałam do schroniska na Paluchu i zakochałam się w jednym z nich. Moja rodzina nie była zachwycona wyborem, ponieważ pies był bardzo duży. W związku z tym opiekowałam się nim na miejscu. Tak zaczęła się moja przygoda ze schroniskiem. Zrobiłam kurs na wolontariusza. I od jednego Aksela skończyłam z 16 psami pod moją opieką. Wiele z nich i kolejnych, udało mi się adoptować do dobrych domów. Niektóre po dość długiej pracy, natomiast z wielką satysfakcją. Psy, którym poświęci się wystarczająco wiele uwagi potrafią się niesamowicie otworzyć i zmienić.

Jaki, z perspektywy kilku lat opieki nad zwierzętami w schronisku, powinien być opiekun dla czworonoga po przejściach?
Nie jestem w stanie zdefiniować opiekuna idealnego. Myślę że zarówno człowiek jak i zwierzę muszą dobrze poczuć się w swoim towarzystwie. Coś specjalnego musi pomiędzy nimi „zagrać” i sprawić, że będą się doskonale uzupełniali.

Jakie zwierzaki mieszkają z Tobą obecnie w domu?
Są to oczywiście adoptowane zwierzaki, ale tu pewnie wszystkich zaskoczę – koty. A dokładnie Safira i Neira, dwie ślicznotki. Moja przygoda z pomocą kotom rozpoczęła się kiedy przychodząc na Paluch zobaczyłam właśnie Safirę. Była niesamowicie zabiedzona i chora. W tym czasie wyprowadzałam się z moim mężem do nowego domu i postanowiłam, że możemy ją przygarnąć. Mieliśmy z nią wiele przygód, walczyliśmy o jej zdrowie, ale udało się i jest z nami już 6 lat. Neirę wzięliśmy natomiast z fundacji.

Nie miałaś jakichkolwiek wątpliwości co do kotów w momencie kiedy zachodziłaś w ciążę?
Absolutnie nie wyobrażałam sobie rozstania z kociakami, ponieważ to były moje pierwsze dzieciaki i jestem do nich niesamowicie przywiązana. Jedynym zagrożeniem była toksoplazmoza – szczególnie pierwsze zakażenie jest groźne. Można jednak wcześniej sprawdzić, czy przyszła mama posiada przeciwciała oraz czy kot jest jej nosicielem. Nie ma najmniejszych przeszkód w posiadaniu kotów będąc w ciąży. Jako środek ostrożności najlepiej, jeśli partner będzie sprzątać kuwetę.

Jak wygląda relacja kotów z dziećmi?
Nigdy nie widziałam u naszych dzieci odruchów agresji czy złości wobec kotów. Niemniej jednak trzeba ich tego uczyć od początku. Ja zawsze tłumaczyłam naszemu synkowi, że kot jest zwierzątkiem, trzeba się z nim obchodzić łagodnie i jeśli zbyt mocno się go złapie, odczuwa ból. Nasze kotki są więc bardzo dobrze przystosowane do dzieci. Zauważyłam też, że nasz starszy syn przez to, że od małego był uczony delikatności wobec zwierząt także spokojnie i delikatnie podchodzi do swojej młodszej siostry.

 

PARTNERZY CYKLU