Na pytania odpowiada Agnieszka Siwczyk z Warszawy

„Pierwszego kota bierzesz dla siebie, drugiego dla tego pierwszego, a trzeciego dla niego samego”. Agnieszka jest wielką miłośniczką zwierząt. Jej serce w sposób szczególny podbiły koty. Osobiste mruczki ma aż trzy. W domu mieszkają z nią Tygrys, Teodor i Agata. Jednak nie brakuje także miejsca na koty przychodzące i odchodzące na zasadzie domu tymczasowego.

Czy urodziłaś się z miłością do kotów?
Chyba tak, ale odkryłam ją w sobie dużo później. Koty domowe mam bowiem od 6 lat. Mój brat miał alergię, w związku z tym nie mieliśmy możliwości przygarnięcia mruczka w domu rodzinnym. Kiedy wyprowadziłam się od rodziców, postanowiłam zaadoptować kota, a pierwszym z moich podopiecznych stał się Tygrys.

Jaka jest historia Twoich osobistych kotów?
Tygrysa przygarnęłam, kiedy miał niespełna 3 miesiące. Szukałam burego dachowca i kanapowca, nie zależało mi w żadnym wypadku na kocie rasowym. Oglądałam ogłoszenia w internecie i znalazłam właśnie jego. Anons dały osoby, które przygarnęły go w -20 stopniowym mrozie ze stacji benzynowej. Początkowo bardzo dużo bawiliśmy się razem, jednak po roku Tygrys stał się nieco apatyczny. Stwierdziłam wtedy, że to idealny moment, aby dobrać mu towarzysza zabaw. Tak pojawił się Teodor. Adoptowałam go z fundacji Znajdki. Był zwrotem z adopcji, przeżył więc już jedno rozczarowanie w swoim życiu. Miał około roku. Chciałam przygarnąć kota w podobnym wieku do Tygrysa, aby miały ten sam młodzieńczy temperament. Kociaki polubiły się od pierwszego dnia. Śpią razem i myją się wzajemnie. Akceptują także koty, które przebywają w moim domu na zasadzie domu tymczasowego.

Jaka jest historia Agaty, Twojej trzeciej kotki osobistej?
Od jakiegoś czasu prowadzę w swoim mieszkaniu dom tymczasowy dla kotów. Biorę je z różnych fundacji. Agata miała być u mnie właśnie na zasadzie domu tymczasowego. Jednak jak to często bywa z podobnymi historiami, została z nami na stałe. Nie miałam z tym problemu, że przez przejścia jakim została poddana podczas mieszkania na ulicy straciła oko. Zachęcam do adopcji zwierzaków z defektami. W niczym im to nie przeszkadza, a często takie, doświadczone przez los zwierzaki są bardziej czułe i wdzięczne w stosunku do swoich opiekunów.

Jak to się stało, że Agata z dzikiej i wolno żyjącej kotki stała się tak delikatna i przyjazna dla ludzi i innych zwierząt?
Agata została zabrana ze swojego miejsca bytowania. Potem trafiła do klatki w fundacji, wyleczono ją i znalazła się u mnie na zasadzie domu tymczasowego. Początkowo faktycznie Aga była nieufna, ale teraz już świetnie dogaduje się z chłopakami Tygrysem i Teodorem.

Z jakiego powodu zdecydowałaś się na prowadzenie domu tymczasowego dla kotów?
Pierwszy „tymczas” pojawił się w moim domu miesiąc po adoptowaniu Teodora. Jak bardzo mądrze się mówi: „Pierwszego kota bierzesz dla siebie, drugiego dla tego pierwszego, a trzeciego dla niego samego”. I jest to prawdą. Tak więc każdy kot przebywający u mnie na zasadzie domu tymczasowego jest tu po to, aby zyskać dla siebie pomoc i potrzebne w danej chwili wsparcie.

PARTNERZY CYKLU