Do rodziny Beaty, Zenka, Uli i Dominiki niedawno trafiły dwa wyjątkowe koty. Pierwszym z nich była Talia, zaadopto­wana ze schroniska na Paluchu we wrześniu. Natomiast kilka tygodni temu zdecydowali się na adopcję drugiego mruczka, jest nim Rodan. Początkowo myśleli o adopcji kota młodego, jednak Talia podbiła ich serca od pierwszego wejrzenia. Adopcja kota dorosłego nie okazała się trudna. Mruczek po przejściach może stać się naszym wspaniałym kompanem i przyjacielem rodziny.

Na pytania odpowiadają: Beata, Zenek, Ula i Dominika Chromińscy, na zdjęciu z Rodanem.
Na pytania odpowiadają: Beata, Zenek, Ula i Dominika Chromińscy, na zdjęciu z Rodanem.

Czy to są pierwsze koty w Waszym życiu?
Beata: W życiu mojego męża są pierwsze, natomiast ja miałam kota w domu rodzinnym. Moi rodzice mają do dziś mruczka, już drugiego, który ma aż 21 lat. Kiedy myśleliśmy o tym, aby w naszym wspólnym domu pojawiło się jakieś zwierzę, mąż od razu zaproponował, aby był to kot. Pierwsza do naszej rodziny dołączyła Talia. Mieszka z nami od 3 miesięcy, natomiast miesiąc temu zaadoptowaliśmy Rodana.

Co sprawiło, że zdecydowaliście się właśnie na adopcję Talii?
Planowaliśmy wziąć młodego kociaka. Jeździmy każdego roku do gospodarstwa agroturystycznego na Mazurach, gdzie zawsze są małe kotki, które można zaadoptować. W tym roku stwierdziliśmy, że możemy jednego z nich przywieźć do Warszawy i dać mu nowy, kochający dom. Jednak jak wiadomo, los jest przewrotny i okazało się, że w tym roku wyjątkowo nie było na Mazurach małych kotów. Były za to dorosłe, szczególnie zakochaliśmy się w jednym z nich kiedy przebywaliśmy z nim dłuższy czas. Po powrocie z wakacji, trafiliśmy na stronę schroniska na Paluchu. Na początku sierpnia zobaczyłam Talię. Nie chciałam kontaktować się ze schroniskiem od razu, ponieważ wiedziałam, że za tydzień wyjeżdżamy i branie w tej sytuacji kota, jako nowego domownika, nie jest dobrym rozwiązaniem. Każdy dzień na wakacjach zaczynaliśmy od wejścia na stronę schroniska. Chcieliśmy sprawdzić czy Talia jeszcze tam jest i podobnie kończyliśmy dzień, wizytą na paluchowej stronie. Kiedy wróciliśmy z wakacji, zadzwoniłam do opiekującej się kotką wolontariuszki, Kingi i zapytałam o Talię.

Jak wyglądała procedura adopcyjna?
Podczas rozmowy z Kingą, dowiedziałam się, że Talia przebywa w szpitalu, ale jej stan zdrowia poprawił się znacznie i już niedługo będziemy mogli ją zobaczyć. Pomimo, że jadąc do schroniska mieliśmy jeszcze kilku kocich kandydatów do zobaczenia, wiedziałam jednak, że to Talia zapewne wróci z nami do domu. Historia kotki jest dość dramatyczna. Talia została znaleziona wraz z 5 innymi kotami przy ogródkach działkowych. Zwierzęta były zapakowane w pudełkach i pozostawione na pastwę losu.

Skąd trafił do Was Rodan?
Talia przez pierwsze trzy tygodnie była bardzo lękliwa. Pomyślałam więc, że na pewno dobrze jej zrobi towarzystwo drugiego kota. Początkowo wybraliśmy się na Paluch jedynie, aby zawieźć dary. Po raz kolejny spotkaliśmy tam Kingę. To właśnie ona poleciła nam Rodana, jako spokojnego kota, który jednak nie będzie miał kłopotu z „rozruszaniem” naszej Talii. Okazało się to prawdą i od czasu kiedy do naszej rodziny trafił Rodan, kotka jest zdecydowanie bardziej aktywna.

 

PARTNERZY CYKLU