Na pytania odpowiada Dorota Pawlicka z Warszawy
Na pytania odpowiada Dorota Pawlicka z Warszawy

Dorota od najmłodszych lat była miłośniczką zwierząt, a w jej życiu zawsze wystarczało dla nich miejsca i czasu. Od niedawna mieszkają z nią suczka Heidi oraz kot Hades. Wraz z Dorotą stworzyli kochającą się psio-kocio-ludzką rodzinę, w której dogadują się zdecydowanie lepiej niż przysłowiowy pies z kotem. Poza opieką nad swoimi adoptowanymi czworonogami Dorota jest także wolontariuszką w schronisku na Paluchu i walczy o prawa zwierząt gospodarskich.

Jaka jest historia Twoich wyjątkowych zwierzaków?
Opiekuję się suczką Heidi oraz kotem Hadesem, przygarniętymi z trudnych warunków. Przed adopcją tych świetnych zwierzaków w moim domu mieszkał Frodo, psiak przygarnięty ze schroniska na Paluchu. Opiekowałam się nim od 2004 roku. Niestety niedawno odszedł z tego świata. Po dwóch tygodniach od śmierci Frodo, nie mogłam wytrzymać bez psa w domu. Heidi trafiła do mnie w wigilię 2015 roku. Czyli kilka miesięcy temu. Natomiast Hades trafił do mnie kilka tygodni temu – 6 lutego tego roku, został przygarnięty z Palucha. Obydwa zwierzaki można nazwać więc „nowymi” domownikami. Jednak nie są one niestety tak „nowe”, jak każdy z nas chciałby aby były, gdyż przed trafieniem w moje ręce, los obszedł się z nimi bardzo okrutnie. Heidi była uwolniona z łańcucha przez OTOZ Animals. Znalazłam ją na stronie internetowej fundacji Przytul Psa. Kiedy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że musi być moja. Kilka dni później pojechałam na wizytę zapoznawczą. Zostałam zakwalifikowana, a od wigilii zamieszkała już ze mną. Heidi jest psiakiem bardzo otwartym. Jej zachowanie zmieniało się z dnia na dzień. Początkowo nie była ufna, bała się ludzi. W ciągu trzech miesięcy nauczyła się bawić ze wszystkimi psami spotykanymi na osiedlu, podróżować samochodem i witać z przechodniami.

Skąd pomysł, aby po adopcji psa zaadoptować także kota?
Koty zawsze były obecne w moim życiu. Gdy byłam mała przywieźliśmy nawet mruczka z Egiptu. Razem z rodzicami mieszkaliśmy jakiś czas w Kairze i kiedy przeprowadzaliśmy się do Polski, musieliśmy zabrać kota ze sobą. Gdy mieszkałam z Frodo, wiedziałam, że nie mogę mieć kota, gdyż zwierzaki nie znalazłyby wspólnego języka. Heidi jest natomiast bardzo spokojna więc stwierdziłam, że powinni się z kotem dogadać. I miałam rację. Chciałam, aby był to mruczek właśnie z Palucha, ponieważ sama działam w tym schronisku jako wolontariuszka. Kiedy przywiozłam Hadesa do domu, Heidi bardzo się ucieszyła, on mniej, tak więc dwa dni spędził samotnie w pokoju. Bardzo chciałam, aby mógł bez stresu znaleźć się w nowej sytuacji, więc nie przeszkadzałam mu i wyszedł do nas, kiedy był na to gotowy.

Czy przy adopcji Hadesa pomogła Ci wolontariuszka z Palucha?
Nad adopcją Hadesa czuwała jedna z wolontariuszek. Od razu powiedziała mi, czy jej zdaniem nie będzie problemu aby zaadoptować go do domu, gdzie mieszka pies. To z nią mogłam się kontaktować w razie pytań i wątpliwości.

Co daje Ci kontakt ze zwierzętami?
Oczywiście nie mogę odmienić nieszczęścia wszystkich psów i kotów w schroniskach. Każdego dnia, gdy widzę pyszczki uśmiechniętej dwójki w moim domu, wiem jak wiele dobrego zrobiłam dając im miłość. Jest mi bliski los nie tylko psów i kotów, walczę także o dobrobyt zwierząt gospodarskich. Jestem weganką. Niezwykle ważne jest uświadamianie ludzi o tym, że nawet mały gest, jakim jest adopcja zwierzaka ze schroniska, zamiast kupienia go w hodowli, zmienia coś na świecie. Przygarniając zwierzę dajemy mu nowe, lepsze życie.

 

PARTNERZY CYKLU