Krystyna i Zbigniew zdecydowali się na pierwszą adopcję bezdomnych kotów, po tym jak zamieszkali we wspólnym domu w Nowym Jorku. Kiedy postanowili wrócić do Polski, nie było innego wyjścia jak zabrać ze sobą ukochane czworonogi. Jak sami mówią, decyzja o adopcji kotów po trudnych przejściach była oczywista. Ponieważ dzięki zdobytemu przez lata doświadczeniu nie bali się takiego wyzwania.

Na pytania odpowiadają Krystyna i Zbigniew Kowalówka z Warszawy
Na pytania odpowiadają Krystyna i Zbigniew Kowalówka z Warszawy

Czy Państwa połączyła miłość do kotów?
Zdecydowanie można tak powiedzieć! Kiedy się poznaliśmy, obydwoje kochaliśmy koty, bo w dzieciństwie, w domu rodzinnym każde z nas miało te czworonogi. W momencie, kiedy zamieszkaliśmy razem, zaczęliśmy dokarmiać bezdomne kociaki i adoptowaliśmy dwa z nich – Łacika i Czarnego. W tamtym okresie nasz dom znajdował się w Nowym Jorku. Kiedy przenieśliśmy się z powrotem do Polski, zabraliśmy je oczywiście ze sobą. Ich przewóz nie stanowił problemu, potrzebne były jedynie szczepienia i badania lekarskie.

Jakie koty obecnie mieszkają w Waszym domu?
Obecnie mieszkają z nami Rudka i Prince. Po naszym powrocie do Polski, Rudka dołączyła do Łacika. Zaadoptowaliśmy ją ze schroniska na Paluchu. Koty dość szybko zaaklimatyzowały się i nie było problemu, aby się polubiły. Wszystko robiły razem. Były dla siebie towarzyszami spacerów oraz codziennych czynności. Niestety Łacika już z nami nie ma, odszedł od nas niedawno z powodu choroby. Tak więc zaadoptowaliśmy, także ze schroniska na Paluchu Prince’a.

Dlaczego uważacie Państwo, że lepiej jest mieć dwa koty?
Po śmierci Łacika, Rudka stała się smutna i osowiała. Na podstawie tych obserwacji przekonaliśmy się, że dla kota jest lepiej, kiedy cieszy się towarzystwem drugiego czworonoga. Można powiedzieć, że mruczki są zwierzętami stadnymi. Drugiego kota szukaliśmy na stronie internetowej schroniska na Paluchu, jednak dopiero na miejscu podjęliśmy decyzję, który z nich pojedzie z nami do domu. Zależało nam na tym, aby był to kot młody, chcieliśmy bowiem „rozruszać” trochę osowiałą Rudkę. Jednak po przyjeździe na miejsce, w wyniku rozmowy z wolontariuszami dowiedzieliśmy się, że lepiej jest wziąć kota starszego. Młody zwierzak swoim temperamentem mógłby za bardzo zmęczyć mającą już 11 lat Rudkę.

Jak wyglądała procedura adopcyjna Prince’a?
Po przyjeździe do schroniska, zostaliśmy zaproszeni do kociarni, gdzie na samym początku zobaczyliśmy właśnie Prince’a. Okazało się, że jest kotem po trudnych przejściach. Wolontariuszka, która się nami zajmowała, chciała prowadzić nas do dalszych boksów, ale my zadecydowaliśmy, że nie ma potrzeby oglądania innych kotów. Można powiedzieć, że zakochaliśmy się w Prince’u od pierwszego wejrzenia. Nie przeraziło nas, że jego charakter został określony jako trudny. Stwierdziliśmy bowiem, że mamy już tak duże doświadczenie z kotami adoptowanymi, które miały przeróżne charaktery, że damy sobie radę także i z tym.

Jak wyglądały pierwsze dni Prince’a w nowym domu?
W schronisku poinstruowano nas, aby początkowo koty trzymać w odosobnieniu, ale ten plan nie został zrealizowany, bo od razu chciały się poznać i tak też się stało. Przez pierwszy tydzień Rudka była nieufna wobec Prince’a, ale z czasem koty polubiły się i obecnie, tak jak kiedyś Rudzia i Łacik, są nierozłączne. Co kilka dni przesyłamy zdjęcia kotów wolontariuszce z Palucha, która pomagała nam
w adopcji Prince’a. Dzięki temu może być spokojna, że adoptowanemu kotu jest u nas dobrze i wiedzie szczęśliwe życie.

 

PARTNERZY CYKLU