NASZ EKSPERT
Na pytania odpowiada Dorota Pawluczuk z Warszawy

Huba została przygarnięta ze schroniska na Paluchu. Początkowo historia kotki urzekła Panią Dorotę w ogłoszeniu internetowym, które znalazła na stronie schroniska. W adopcji pomagała wolontariuszka, która znała dobrze kotkę i przekazała nowej właścicielce wiele cennych wskazówek. Huba odwdzięcza się za ten wyjątkowy gest na co dzień ogromną dawką miłości, ciepła i czułości.

Huba została zaadoptowana ze schroniska na Paluchu w 2014 r. Skąd wziął się pomysł na adopcję? Jak to się się zaczęło?

Zaczęło się od tego, że moi znajomi wzięli kotka ze swojego domu rodzinnego, ale szybko się okazało, że nie radzi on sobie w mieście. Nie było wiadomo, czy będą mogli oddać go do rodziców, tak więc zaoferowałam, że mogę go wziąć. Koniec końców, kot jednak wrócił do swojego domu na wieś, natomiast ja postanowiłam zaadoptować mruczka z azylu. Jednoznaczne było dla mnie, że ma to być kot ze schroniska, chciałam dać dom i opiekę zwierzęciu, który tego bardzo potrzebuje. Kiedy oglądałam na stronie internetowej schroniska na Paluchu koty do adopcji, szukałam dorosłego a nawet starszego. Znalazłam Hubę, o której wolontariusze napisali, że jest to kotka z charakterem idealnym. Potwierdzam, jest wspaniałym kotem. Niestety choruje na przewlekłą niewydolność nerek, tzw. mocznicę, w związku z tym jej szanse na adopcję były znikome.

Jak przebiegała adopcja?

Przede wszystkim sprawdziłam w internecie na czym polega choroba, którą ma Huba. Chciałam upewnić się, że poradzę sobie z opieką. Sprawdziłam dostępność specjalistycznej karmy. Następnie zgłosiłam się telefonicznie do wolontariuszki schroniska z pozostałymi pytaniami. Okazało się, że mogę odebrać koteczkę następnego dnia.

Jak Huba trafiła do schroniska?

Hubę przywiózł do schroniska eko patrol, czyli straż miejska.

Jak przebiegło Wasze pierwsze spotkanie?
Na początku przyjechałam do schroniska i spotkałam się z konkretną wolontariuszką Asią, która miała pokazać mi Hubę. Pierwszą rzeczą jest wpisanie się w biurze schroniska jako osoba oglądająca zwierzaki i pobranie identyfikatora gościa. Bez problemu trafiliśmy z moim partnerem Marcinem do kociarni, gdzie przywitała nas wolontariuszka Asia. Zabraliśmy Hubę na wizytę u lekarza weterynarii, który powiedział nam jak się opiekować naszą koteczką.

Skąd wiedzieliście jak przygotować się do wizyty w schronisku i zabrania Huby?

Ze strony internetowej schroniska wiedziałam, że mamy przywieźć transporter i kilka innych rzeczy, potrzebnych do zabrania kota do domu. Znajdują się tam również niezbędne informacje dotyczące tego, co zrobić w wypadku kiedy znajdziemy zwierzaka.

Jak Huba zareagowała na nowy dom?

Zaczęliśmy rozkładać jej rzeczy czyli miski i zabawki, a ona zapoznawała się z nowym miejscem. Kiedy skończyliśmy, od razu wpakowała się na kolana Marcina. To był moment, kiedy przepadliśmy
z kretesem i zakochaliśmy się w Hubie. Jest bardzo pro-ludzkim kotem. Uwielbia się przytulać i łasić, podchodzi nawet do naszych gości. Mamy z Hubą wyjątkową relację, ja jestem osobą dorosłą i odpowiedzialną, opiekuję się nią, a ona po prostu jest. Często śpimy razem w łóżku, przeciąga się kładzie mi łapkę na ramieniu, upewnia się, że to ja śpię obok.

Czy macie wspólne rytuały?

Wieczorami, Huba przychodzi na swoją ulubioną poduszkę, myje najpierw siebie, a potem myje mi twarz. Natomiast Marcina liże po włosach.

Co wydarzyło się w ostatnich dniach? Proszę opowiedzieć nam o swojej kolejnej wyjątkowej adopcji.

Ponieważ całe dnie spędzam w pracy, postanowiłam, że Huba powinna mieć adoptowanego brata, z którym mogłaby spędzać całe dnie, bawić się i spędzać czas. Przygarneliśmy następnego mruczka także z Palucha i jest także kotem starszym, ma około 10 lat. Jak na razie Huba trochę syczy na swojego nowego współlokatora, ale na pewno przyzwyczają się do siebie. Musimy być dobrej myśli, to dopiero drugi dzień, więc muszą się do siebie przyzwyczaić. Można powiedzieć, że to Huba rozwinęła we mnie chęć pomocy innym kotom.

PARTNERZY CYKLU