Wodzisław Śląski, to miejsce szczególne na mapie Polski. Zaledwie dwa lata temu powstało tam bowiem przytulisko dla zwierząt, które obecnie adoptuje ok. 140 psów rocznie. Dzięki współpracy stowarzyszenia Psy Koty i My oraz gminy, udało się stworzyć przytulisko, z którego każdy chce nie tylko adoptować psa, ale także uczestniczyć w akcjach edukacyjnych, czy po prostu pomóc. Sprawdziliśmy to – Wodzisław daje dobry przykład!

Na pytania odpowiada Dariusz Szymczak, vice-prezydent Wodzisławia Śląskiego
Na pytania odpowiada Dariusz Szymczak, vice-prezydent Wodzisławia Śląskiego

W Wodzisławiu Śląskim traktuje się zwierzęta z wielką empatią i uwagą. Proszę opowiedzieć nam, jak rozpoczęła się historia przytuliska. Jak wygląda współpraca urzędu ze stowarzyszeniem Psy, Koty i My?
Dariusz Szymczak: Miasto zawsze dbało o zwierzęta bezdomne. Na terenie zakładu komunalnego prowadziliśmy formę przytuliska. Jednak było to tymczasowe przetrzymywanie zwierząt, a bezdomne psy i koty odwoziliśmy do Mysłowic, gdzie istnieje schronisko. Dopiero po pewnym czasie założyliśmy własne przytulisko wspólnie ze stowarzyszeniem Koty Psy i My. Jako jedno z pierwszych miast wprowadziliśmy także chipowanie psów. Gmina pokrywa koszty, tak więc istnieje możliwość, aby bezpłatnie zarejestrować swojego zwierzaka. Posiadamy czytnik chipów, aby wszystkie znalezione psy mogły bezpiecznie powrócić do domu. Skorelowaliśmy system lekarzy weterynarii z pogotowiem ratunkowym. Dzięki temu można sprawdzić, czy zwierzę było szczepione i uniknąć bolesnych szczepień u ludzi np. przeciwko wściekliźnie, gdy dojdzie do pogryzienia.

Jak rozpoczęła się współpraca miasta ze stowarzyszeniem Koty Psy i My?
DS: Wcześniej, miasto starało się zadbać o dobrostan zwierząt na własną rękę. Po rozpoczęciu współpracy ze stowarzyszeniem, zajęła się tym grupa niezwykle oddanych wolontariuszy i jest nam dużo łatwiej. Wspólnie możemy zrobić więcej dla bezdomnych czworonogów. Współpraca miała na początku charakter nieformalny. Zmierzaliśmy jednak do tego, aby stworzyć w mieście miejsce, bardziej kameralne niż schronisko prowadzone w Mysłowicach. Poza oczywistym plusem jakim jest fakt, że zwierzęta mają lepszą opiekę, przyniosło nam to także duże obniżki kosztów.

Jakie są zasady współpracy gminy ze stowarzyszeniem Koty Psy i My?
DS: Jak już wspomniałem, początkowo współpracowaliśmy ze stowarzyszeniem nieformalnie, ale od roku 2014 organizujemy konkursy na zadanie publiczne w zakresie opieki nad zwierzętami. Od tego
czasu współpracujemy ze stowarzyszeniem na takiej właśnie zasadzie. Podpisaliśmy umowę i przekazujemy mu środki na opiekę nad czworonogami. Nasza współpraca przebiega wręcz idealnie i dzięki niej, udało się zrealizować wiele oddolnych inicjatyw obywatelskich w zakresie pomocy zwierzętom. Wiele gmin rozpoczyna i kończy temat zajmowania się bezdomnymi zwierzętami poprzez wyłonienie schroniska z którym będzie współpracować. Jesteśmy przekonani, że czworonogi mają świetną opiekę i możemy monitorować pracę przytuliska.

 Na pytania odpowiada Rafał Połednik Stowarzyszenie Psy, Koty i My
Na pytania odpowiada Rafał Połednik Stowarzyszenie Psy, Koty i My

Jaka jest historia stowarzyszenia Koty Psy i My?
Rafał Połednik: Cała historia stowarzyszenia rozpoczęła się od wolontariatu. W trakcie pracy zauważyliśmy potrzebę rozszerzenia naszej działalności. Stowarzyszenie powstało w 2014 roku.

Jakie są cele statutowe stowarzyszenia?
RP: Przede wszystkim chcemy poprawić dobrostan zwierząt towarzyszących. Prowadzimy przemyślaną politykę w kierunku ochrony zwierząt, edukację dzieci i młodzieży. Pomagamy także osobom gorzej sytuowanym w opiece nad zwierzętami.

Na czym polega pomoc osobom mniej zamożnym?
RP: Osobom gorzej sytuowanym finansujemy szczepienia oraz zabiegi kastracji. Poprawiamy także warunki bytowe zwierząt, np. wykonujemy kojce. Zajmujemy się również interwencjami. Uwalniamy psy z łańcuchów i staramy się o szansę na poprawę warunków. Kolejnym sposobem pomocy niezamożnym opiekunom psów są darowizny karmy. Wychodzimy z założenia, że dużo lepiej, aby czworonogi znajdowały się w swoich domach, gdzie są szczęśliwe. My w razie potrzeby możemy im pomóc. Najgorszym rozwiązaniem jest oddawanie ich przez właścicieli do schroniska, z powodu braku środków na utrzymanie podopiecznych na czterech łapach.

Czy każde zwierzę które oddajecie do adopcji musi być wykastrowane?
RP: Przed podpisaniem umowy adopcyjnej przeprowadzamy tak zwaną wizytę przed-adopcyjną, która odbywa się bez czworonoga. Ma ona na celu sprawdzenie warunków, w domu potencjalnego nowego właściciela. Nie chodzi przecież o to, aby mówiąc kolokwialnie „wcisnąć” psa do nowego domu, ale aby był szczęśliwy i nie wrócił do przytuliska. Z tego powodu lepiej jest odwiedzić najpierw przyszłych opiekunów i przekonać się, czy dany pies lub kot nadaje się do przygarnięcia właśnie tam. Jeśli taka wizyta przebiegnie pomyślnie, dochodzi do podpisania umowy adopcyjnej. W ramach niej każdy pies musi być wykastrowany, zaszczepiony i zachipowany. Wszystko dzieje się na koszt przytuliska. Nowy właściciel znajduje się więc w bardzo dobrej sytuacji.

Ile psów przebywa obecnie w przytulisku?
RP: Zaczynaliśmy od 7 kojców, w tej chwili działa ich 18. Mamy miejsce na dwa kolejne i w najbliższym czasie planujemy je postawić. W zeszłym roku przez naszą placówkę przewinęło się 200 psów. Około 140 z nich przekazaliśmy nowym opiekunom.

Jak udaje Wam się dotrzeć do potencjalnych wolontariuszy oraz opiekunów zwierząt?
RP: Działamy głównie w oparciu o fanpage, na którym śledzi nasze poczynania ponad 5000 osób. Zapraszamy gorąco: www.facebook.com/Wodzislawskiepsyikoty

Czy planujecie cykliczne wydarzenia związane z promowaniem odpowiedzialnej opieki nad zwierzętami?
RP: Praktycznie cały czas coś się dzieje. Organizowane są imprezy plenerowe w różnych częściach miasta. Prowadzimy więc podczas nich nasze własne akcje, jedną z nich jest „Zabierz mnie na spacer lub na całe życie”. Polega na tym, że nasi wolontariusze przychodzą na eventy z psami przeznaczonymi do adopcji. Odbiór naszych inicjatyw jest bardzo dobry, a dzięki nim już wielu naszych podopiecznych zyskało nowe domy. Inne akcje polegają na promowaniu dokarmiania bezdomnych zwierząt zimą. Mieszkańcy Wodzisławia są więc przez nas nieustannie uwrażliwiani na dobro zwierząt.

Jak mieszkańcy Wodzisławia reagują na proponowane przez Was inicjatywy?
RP: Dzieci bardzo chętnie biorą w nich udział, co jest niezwykle ważne. Od najmłodszych lat nabywają pozytywnych uczuć do zwierząt. Akcja, którą obecnie przeprowadzamy jest organizowana we współpracy ze szkołą podstawową nr 10, która urządziła dla swoich uczniów Klub Miłośników Zwierząt. Edukujemy nie tylko w temacie zwierząt domowych, ale także ptactwa, ich okresu lęgowego i podstawowej opieki. Mieszkańcy entuzjastycznie reagują na nasze inicjatywy. Poznają naszych podopiecznych na czterech łapach na spacerach. Otrzymujemy od nich także pomoc finansową.

Czy stowarzyszenie ma stałych partnerów którzy pomagają realizować cele statutowe?
RP: Wiele osób, które adoptują od nas psy i koty przywozi nam karmę. Współpracujemy także z marką Arion, która przekazuje nam wyprawki adopcyjne dla naszych zwierzaków. Chętnie wspierają nas przedsiębiorcy z terenu Wodzisławia.

Rozmawiała i fotografowała
Dorota Szulc-Wojtasik

 

Partnerem wywiadu jest marka