NASZ EKSPERT
Na pytania odpowiada lek. wet. Leonard Gugała z przychodni weterynaryjnej w Szczecinie.

Przynajmniej raz w życiu zwierzak może zginąć swojemu właścicielowi. Niestety, większość z nich nigdy już się nie odnajduje i nie wraca do swoich właścicieli. Elektroniczne znakowanie, zwane chipowaniem to sposób, aby każde zaginione zwierzę, mogło być zidentyfikowane i przekazane z powrotem w ręce swojego właściciela. Jest to najpopularniejsza i zarazem bardzo skuteczna forma znakowania czworonogów.


Na czym polega procedura identyfikacji zwierząt towarzyszących za pomocą mikrochipa?
W pierwszej kolejności, drogą iniekcji podskórnej, najczęściej w okolicę szyi czy łopatki, aplikuje się zwierzęciu mikrochip czyli urządzenie, w którym jest zapisana jedna informacja – niepowtarzalny numer. Zatem, by identyfikacja podopiecznego na czterech łapach była w ogóle możliwa, należy ten indywidualny numer wprowadzić do bazy danych, gdzie zostanie on powiązany z konkretnymi informacjami na temat zwierzęcia i właściciela. W sytuacji, gdy chcemy odnaleźć opiekuna czy też zidentyfikować zwierzę, najpierw musimy skorzystać ze skanera, który odczyta numer mikrochipa. Następnie ten numer wprowadzamy do bazy danych, gdzie dopiero uzyskamy informacje o zwierzęciu oraz te pozwalające skontaktować się z właścicielem. Jeśli czip elektroniczny nie został zapisany w bazie, opiekuna nie będziemy w stanie odnaleźć, dlatego jest niezwykle ważne, by sprawdzać czy mikroczip został wprowadzony i zawsze aktualizować dane kontaktowe.

Jakie normy powinny spełniać mikrochipy?
Mikrochipy są produkowane przez różne firmy ale w całej Unii Europejskiej muszą spełniać normy ISO 11784 lub 11785. Jednolicie działający system sprawia, że nie ma problemu z identyfikacją zwierzęcia tak w kraju jak i za granicą. Należy zaznaczyć, że wszystkie czipy dostępne w hurtowniach weterynaryjnych czy w gabinetach lekarzy weterynarii, normy te spełniają.

Na jakie niebezpieczeństwa może być narażone zwierzę posiadające mikroczip nie spełniający wymogów UE?
Największym problemem może być to, że takiego transpondera często nie da się odczytać przy użyciu powszechnie stosowanych skanerów. W takim przypadku nie uda się odnaleźć właściciela. Jeśli zaś taka sytuacja zdarzy się podczas podróży zagranicznej, możemy się narazić na nieprzyjemności i dodatkowe koszty, gdyż nasze zwierzę zostanie potraktowane jakby wjechało nieoznakowane, a co za tym idzie, nielegalnie.

Jaka jest procedura kontaktu z właścicielem zaginionego zwierzęcia?
Po odczytaniu numeru transpondera i wprowadzeniu go do bazy danych, powinniśmy uzyskać numer telefonu do opiekuna zwierzęcia. W zasadzie jest to jedyna droga kontaktu z właścicielem, dlatego niezwykle ważne jest, by był on zawsze aktualny. Warto nawet, podać kilka numerów.

Dlaczego powszechna identyfikacja może wpłynąć na ograniczenie bezdomności?
Przyczyny bezdomności zwierząt w Polsce są różne. Może dotyczyć psów i kotów, które uciekły lub zgubiły się właścicielowi. Inne zostają porzucone przez nieodpowiedzialnych opiekunów. Jeszcze inne, na przykład znaczna część kotów, od urodzenia żyją samodzielnie, nie mają domów, właścicieli, rozmnażają się swobodnie, nierzadko unikają ludzi. I jak w tej ostatniej grupie zwierząt bardzo celowym działaniem wydaje się kastracja, tak w dwóch pierwszych grupach oznakowanie znacznie ułatwia odnalezienie i utrudnia porzucanie zwierząt. Należy jednak zaznaczyć, że nic nie zastąpi działań edukacyjnych , które będą uczyły szacunku dla naszych czworonożnych przyjaciół oraz dobrze działającego prawa, które będzie dbało o ich interesy.

Czy powstawanie kolejnych baz zwierząt do identyfikacji zwierząt jest zasadne i pomaga lekarzowi w jego codziennej praktyce?
Niewątpliwie, dobrze funkcjonująca, ogólnodostępna baza danych, służąca do identyfikacji zwierząt jest niezbędna do prawidłowego działania systemu, jest jego podstawą. Jest niezwykle ważne, by nie tworzyć chaosu informatycznego i niezdrowej konkurencji w tym obszarze, bo zmniejsza to szansę szybkiego i skutecznego odnalezienia właściciela zwierzęcia. Istnienie wielu, niepowiązanych ze sobą baz znacznie utrudnia też pracę lekarzom weterynarii, którzy to przecież najczęściej są proszeni o pomoc w takiej sytuacji. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest jeden, przejrzysty, sprawnie funkcjonujący system, ogólnodostępny w Polsce i Europie.