O programie edukacyjnym „Przeciw Bezdomności”, który ma na celu zwrócić uwagę m. in. na problem wad wrodzonych u zwierząt, z dr hab. n. wet. Romanem Aleksiewiczem, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt, rozmawia Dorota Szulc-Wojtasik.

W jakim celu powstał program edukacyjny „Przeciw Bezdomności”?
Program edukacyjny „Przeciw bezdomności”, którego autorem jest Polskie Stowarzyszenie Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt powstał w trosce 
o dobrostan zwierząt towarzyszących. Sytuacja naszych podopiecznych jest trudna. Tym trudniejsza, im silniej zaznacza się kryzys, a co za tym idzie stałe okrawanie budżetów, z których subsydiowana jest pomoc dla zwierząt bezpańskich i wolno żyjących. PSLWMZ stoi na stanowisku, iż świadoma hodowla powinna opierać się na realizacji głównego postulatu, jakim jest rozmnażanie pełnowartościowego materiału genetycznego. Jedynie wtedy unikniemy problemów z niechcianymi zwierzętami. Te ostatnie w związku z rozczarowaniem właścicieli stają się „pensjonariuszami” schronisk, a ich los bywa często tragiczny i przesądzony. Program jest efektem „zawodowej” empatii, jak i racjonalnego myślenia specjalistów, którzy ten program tworzą. Jako lekarze wolnej praktyki na co dzień spotykamy się problemami właścicieli zwierząt. Wiemy bardzo dokładnie, z czym są one związane. Znamy mechanizmy, które nimi rządzą, znamy receptę na ich rozwiązanie. Źródłem informacji są dla nas nasze obserwacje oraz kontakty 
z hodowcami zwierząt towarzyszących, którzy świadomi problemu są inspiracją dla nas do zajęcia się tym zagadnieniem. To oni informowali nas o potrzebie weryfikacji zwierząt hodowlanych pod kątem wad kardiologicznych, neurologicznych, ortopedycznych etc. Program posiada kilka przestrzeni działania. Oprócz Komisji ds. Badania 
i Certyfikacji Wad Wrodzonych prowadzona jest także edukacja ogólnospołeczna oraz promocja wiedzy z zakresu hodowli. Wierzymy, że swą „pracą u podstaw” zwrócimy uwagę na konieczność weryfikacji materiału hodowlanego, by efektem hodowli nie była rosnąca liczba uśpień zwierząt, sporów 
i niezadowolenia wśród właścicieli zwierząt.

Czy powołanie Komisji Stałej ds. Badania i Certyfi-kacji Wad Wrodzonych Zwierząt jest jednym 
z filarów programu Przeciw Bezdomności?
Jak wspomniałem Komisja ds. Badania i Certyfikacji Wad Wrodzonych Zwierząt PSLWMZ jest jednym 
z elementów tego programu. Jest ona najbardziej zaawansowaną częścią tej inicjatywy. Wymaga szerokiej akcji informacyjnej, by ukazać intencje jej autorów. Wykonawcą prac Komisji są najlepsi polscy specjaliści w danych dziedzinach, zarówno pracownicy naukowi uczelni polskich, jak i lekarze wolnej praktyki będący znakomitymi fachowcami w swoich branżach. Jak informowała w wywiadzie prof. Urszula Pasławska („Cztery Łapy, wrzesień 9/2011 przyp. red. ), prace Komisji są podzielone na poszczególne sekcje diagnostyczne, którymi kierują właśnie te osoby. Cały program, zadania oraz cele są zamieszczone na stronie PSLWMZ (www.pslwmz.org) w zakładce dotyczącej Komisji. Odsyłam do tekstów tam umieszczonych, gdyż są one efektem wieloletniej pracy całego środowiska lekarsko-weterynaryjnego.

W jaki sposób praca Komisji pomoże w walce 
z wadami wodzonymi u zwierząt?
Wraz z rozwojem hodowli oraz podążaniem do uzyskania coraz lepszego wyniku hodowlanego zapomina się czasem, iż utrwalanie pożądanej cechy fenotypowej wiąże się z wywołaniem lub utrwaleniem wady, która przekazywana jest potomstwu. Niestety nie wszystko, co ładne jest dobre i zdrowe. Istnieją różnego rodzaju techniki diagnostyczne mogące pomóc w rozpoznaniu tych niepożądanych cech, a co za tym idzie daje to możliwości eliminacji z hodowli zwierząt obciążonych wadą. Znakomita większość przeciętnych nabywców nie zastanawia się, iż kupując zwierzę pochodzące od rodziców nie weryfikowanych pod względem obciążenia chorobami genetycznym 
i rozwojowymi, kupują tak naprawdę „puszkę Pandory”. Problem zaczyna się dopiero po paru miesiącach, gdy okazuje się, że u zwierzęcia mamy do czynienia z chorobami układu kostnego, serca czy oczu. Problem ten jest tym bardziej skomplikowany, gdyż dotyka emocji – właściciel jest już przywiązany do swego psa i traktuje go jako pełnoprawnego członka rodziny. Po wizycie w gabinecie lekarza, który stawia diagnozę – nieuleczalna wada rozwojowa – pojawiają się negatywne emocje, frustracja i poszukiwane winnych. A wcale tak nie musi być. Rozumie to wielu hodowców, którzy nie chcąc zarobić na miano „oszustów”, sami zwracają się z prośbą o przeprowadzenie badań w kierunku wad rozwojowych. Niemniej jednak Polska 
w przeciwieństwie do innych państw, gdzie problem ten został wcześniej zauważony, nie miała ujednoliconych procedur. Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. PSLWMZ wypracowało zarówno kanwę porozumienia w tej sprawie, jak i też stworzyło odpowiedni klimat dla przygotowania takich algorytmów diagnostycznych. Jesteśmy dumni, iż po wielu latach starań to właśnie nam udało się powołać Komisję, tym bardziej, że jak wspominałem tworzą ją najbardziej znakomite postaci polskiej weterynarii.

Czy Polskie Stowarzyszenie Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt upoważnia wszystkich lekarzy do realizacji programu Komisji?
Komisja jest strukturą otwartą dla wszystkich lekarzy weterynarii w Polsce. Niemniej jednak, by móc otrzymać upoważnienie do realizacji programów diagnostycznych, które są własnością PSLWMZ trzeba sprostać postawionym wymogom oraz być członkiem PSLWMZ. Z tej racji, iż informacji tych jest bardzo wiele, pozwolę sobie ponownie odesłać do tekstów opublikowanych na naszej stronie internetowej. Skupię się jedynie na sekcji „G”, czyli sekcji badań genetycznych. Jest to bardzo ciekawa inicjatywa skierowana do wszystkich lekarzy weterynarii, również i tych, którzy nie chcą poddawać weryfikacji koniecznej w innych sekcjach. Otóż każdy z lekarzy weterynarii – członków PSLWMZ może złożyć akces do przystąpienia do pracy w tej sekcji. Po złożeniu akcesu lekarz otrzymuje upoważnienie do realizacji programu badania i certyfikacji chorób, których diagnostyka opiera się 
o badania genetyczne. Lekarz prowadzący pobiera materiał genetyczny, przesyła go do laboratorium, a po otrzymaniu wyniku badania wystawia certyfikat zdrowia, który jest autoryzowany przez PSLWMZ. Uważam, iż jest to doskonałe rozwiązanie, które ogranicza przypadkowość i błędy, zarówno w pobraniu materiału do badań, jak i w interpretacji wyników.
Jako jeden z twórców Komisji niezmiernie cieszę się, że redakcja miesięcznika „Cztery Łapy” poświęca temu tematowi tak wiele uwagi. Poprzedni wywiad z prof. Urszulą Pasłwawską także rzuciły wiele światła na prace Komisji („Cztery Łapy, wrzesień 9/2011 przyp. red.). Polscy lekarze weterynarii włożyli 
w ten projekt wiele starania i pracy dla dobra publicznego, ale wciąż wiele pracy przed nami. Jestem przekonany, iż tworzenie dobrej prasy dla tego przedsięwzięcia oraz praca „ludzi dobrej woli” jak zwykle przyniesie pozytywne efekty.