Piosenkarka Ania Rusowicz jest obecnie jedyną polską wokalistką, śpiewającą prawdziwy big-bit. Zajęła się muzyką w trakcie studiów. Tworzyła własne kompozycje, co zaowocowało założeniem wraz z mężem, perkusistą Hubertem Gasiulem, zespołu IKA. W 2011r. ukazała się jej solowa płyta Mój Big-Bit, hołd dla mamy wokalistki Ady Rusowicz i próba przekazania, co jej w duszy gra. To podróż do lat 60. i 70. Na Gali Fryderyków 2012, Ania została uhonorowana statuetkami w kategoriach: Wokalistka Roku, Album Roku Pop, Produkcja Muzyczna Roku oraz Debiut Roku.

Jakie masz doświadczenia związane ze zwierzętami?
Jestem osobą, która uwielbia bliskie kontakty z naturą. Zwierzęta towarzyszyły mi od początku. To były koty, psy, świnki morskie, chomiki, miałam pszczoły w słoiku, patyczaki, ślimaki. Mieszkałam u wujostwa. Wuj jest myśliwym, więc w domu były psy wybitnie użytkowe, które spełniały konkretne zadania. W tym leśnym azylu było bardzo dużo miłości i szacunku dla zwierząt. Mój pierwszy pies, jakiego pamiętam, Ara (jagdterier) miał niezwykły instynkt myśliwski. Była inteligentna, pojętna i lubiła pracę z wujkiem. Potem w domu pojawił się Bary (łajka z Litwy), wybitnie myśliwski pies. Czuł tak silny zew natury, że czasami znikał w lesie, a ja bałam się czy na pewno wróci.

Kim był Papeć?
Kiedy poznałam swojego męża, zostałam macochą dla jego psa. Okazało się, że zawładnęłam sercem obu i stałam się panią dla Papcia. Bardzo go kochałam, między nami była niezwykła więź. To był pies ze schroniska, bardzo piękny i mądry.

Co konkretnie było w nim tak wyjątkowego?
Tak jak ludzie trafiają na siebie i zakochują się, tak ja i Papeć poczuliśmy do siebie wielką sympatię. Zresztą uwielbiali go wszyscy. Chodził zawsze przy nodze. Nie interesował go świat zewnętrzny, na przykład inne psy. Skupiony był wyłącznie na tych, których kochał. Eutanazja (rok temu), to była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Miał czerniaka. Cierpiał strasznie, ale nigdy tego nie okazywał.

Skąd wziął się Johny?
W sierpniu, ubiegłego roku wracałam z koncertu z Zamościa. Na stacji benzynowej, zobaczyłam, że jakiś mężczyzna wygania psa z budynku, a ten biedny biega, czegoś szuka, piszczy żałośnie. Mężczyzna stwierdził, że od 3 dni tutaj nocuje, ktoś go zostawił. Po prostu zabrałam go stamtąd. Cały zespół komentował, że zwariowałam i strasznie obrazili się na mnie. A Johny był taki kochany, taki spokojny, znosił to z paraliżującą pokorą. Po powrocie do domu poszłam z nim do lekarza weterynarii, bo strasznie łzawiły mu oczy. Byłam pewna, że ma zapalenie spojówek. Pani doktor mówi: „Nie jest chory, on płacze!” Był tak bardzo smutny. Nie wiedział, co ma robić z zabawkami. Prawdopodobnie nikt nigdy się z nim nie bawił. To był wzruszający widok, on po prostu nic nie wiedział.

Został pozbawiony dostępu do pewnych podstawowych bodźców, czyli musiał od nowa przejść okres nauki, jak szczeniak?
Ależ tak. Miałam trochę problem z jego lękiem separacyjnym, bo ciężko znosił rozstania, ale już jest dobrze. Wystarczy konsekwencja i zaangażowanie. To miłość zespolona z odpowiedzialnością. Taka zdrowa miłość do zwierzęcia pomaga sprostać wielu problemom wychowawczym. Uczucie, konsekwencja, poczucie bezpieczeństwa i przewidywalność – to dla zwierząt bardzo się liczy.

Jaki jest Johny?
Wszyscy go kochają, nie ma z nim żadnych problemów. Jest dopasowany do naszego rytmu, swoje potrzeby odstawia na dalszy plan. Musiał być psem bardzo karconym. Kiedyś o czymś dyskutowaliśmy z mężem podniesionym głosem i zauważyliśmy jego reakcję, schował się pod szafą. To powoduje, że my w ogóle się nie kłócimy. Johny łagodzi więc obyczaje. Zwierzęta totalnie wyczuwają emocje. Jeżeli w domu jest miłość, ludzie się nie kłócą, to pies jest szczęśliwy i czuje, że my jesteśmy szczęśliwi. To niezwykła więź w relacjach człowiek zwierzak.

Rozmawiała Dorota Szulc-Wojtasik
Fotografował Maciej Stefański



Nasz EKSPERT
Na pytania odpowiada dr inż. n. wet
Jacek Wilczak z Katedry Dietetyki SGGW w Warszawie

Czy młody pies, przygarnięty z nieznanego środowiska, wymaga specjalnej diety? Jak sobie radzić, gdy zwierzę jest niedożywione?
Pies z objawami niedożywienia, bez względu na jego wiek, kwalifikuje się do wprowadzenia pokarmu, który pozwoli osiągnąć parametry zdrowia charakterystyczne dla danego okresu życia. Podstawowe postępowanie dietetyczne polega przede wszystkim na stosowaniu diety lekkostrawnej ale pełnoporcjowej. Należy wybrać model żywienia, który w najlepszym stopniu spełni wymogi diety lekkostrawnej. Wybierając żywienie domowe należy podawać właściwą ilość białka o wysokiej strawności (wskazane jest białko pochodzenia zwierzęcego, a nie roślinnego) i zawartości kwasów tłuszczowych nienasyconych, które wspomogą proces regeneracji tkanek. Przy wyborze karmy komercyjnej – preferowana jest karma mokra. Trzeba zwrócić uwagę na rodzaj surowców wykorzystanych do jej produkcji oraz ilość energii strawnej, która w szybki sposób uzupełni niedobory energetyczne oraz dostarczy energię dla przemian metabolicznych składników białkowych. Ważne jest, aby dzienną dawkę pokarmową podawać w mniejszych ilościach, ale w krótszych odstępach czasu.