Iwona Puchalska z mężem i przygarniętymi psiakami

Iwona Puchalska jest miłośniczką owczarków niemieckich, co zupełnie nie przeszkadza jej przygarniać i kochać kundelki wszelkiej maści. Nie potrafi przejść obojętnie obok zwierzęcej krzywdy. 
O sobie mówi, że najpierw działa, a potem myśli.

Jak to się stało, że zaczęłaś pomagać zwierzętom?
Prawdziwy przełom nastąpił wówczas, kiedy ze schroniska w Piotrkowie Trybunalskim wiozłam dwa niewidome pieski na konsultacje okulistyczne do Warszawy. W aucie była sunia i szczeniak. 
W szczeniaku zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Emocje wzięły górę.

To wtedy postanowiłaś adoptować niewidome zwierzę?
Prawdę mówiąc bałam się tej adopcji, bo piesek, którego transportowałam, urodził się z małooczem wrodzonym. Myślałam, że Zuzię, bo tak nazwałam szczeniaka, będę musiała prowadzić na smyczy, pokazywać wszystko. Tymczasem ona świetnie radziła sobie podczas spacerów, z czasem doskonale poznała rozkład domu i funkcjonuje w nim naprawdę dobrze. Chyba siódmym zmysłem wyczuwa, że np. coś zostało przestawione. A co najważniejsze – polubiła się z moją psią gromadką.

Zuzia nie jest jedynym psem, którego przygarnęłaś?
W moim domu zawsze były psy, od dzieciństwa kochałam owczarki niemieckie, dlatego moim pierwszym i najważniejszym psem w dorosłym życiu był Hugo – owczarek długowłosy, który odszedł 
w wieku 8 lat. Później pod mój dach trafiały kundelki. Beżową Sarę wzięłam z „Azylu pod Psim Aniołem”, czarnego Bruna znalazłam porzuconego w polach, Groszka (zwanego Maloto) przygarnęłam, gdy był schorowanym szczeniakiem. Niestety nie ma już z nami staruszka Szarusia, którego wzięłam wprost z ulicy, na której koczował długie miesiące. Spędził z nami ostatnie półtora roku swojego życia. Był miłym spokojnym, niezwykle oddanym psem. Pokonało go zapalenie płuc.

Działasz w strukturach fundacji Viva Akcja dla Zwierząt. Czy często znajdujesz domy dla starszych czy schorowanych psów?
Wspólnie z koleżanką tworzymy podgrupę fundacji Viva pod nazwą Psom na pomoc. Fundacja udostępnia nam subkonto, ale nie pomaga nam finansowo. Zabieramy potrzebujące psy ze schronisk oraz ulic. Opłacamy ich leczenie i utrzymanie w hotelach i domach tymczasowych, a także szukamy im nowych, dobrych domów. Ratujemy psy chore, starsze, ale nie tylko, choć „schroniskowe staruszki” są mi najbliższe. Takie psy bardzo potrzebują kontaktu z człowiekiem. Znalazłyśmy już domy dla bardzo wielu psów, a największą nagrodą za naszą pracę są zdjęcia i relacje z kochających domów.

Jak przebiega adopcja?
Przede wszystkim prosimy o rozważne podejmowanie decyzji dotyczącej adopcji zwierzaka, bo przecież oznacza to obowiązek na lata. Warto, aby każdy, kto chce adoptować zwierzę zadał sobie kilka pytań: czy jest w stanie finansowo utrzymywać zwierzę, zapewnić mu godziwe warunki życia, zadbać o opiekę podczas nieobecności, poświęcić swój czas na zabawę, naukę i wychowanie? Przed wydaniem psa spotykamy się na wizytę przedadopcyjną z potencjalnymi opiekunami. W dniu adopcji podpisujemy umowę adopcyjną, w myśl której nowy opiekun zobowiązuje się otoczyć rzetelną opieką swojego podopiecznego, nie może też go oddać osobom trzecim czy do schroniska. W przypadku takiego zamiaru, w pierwszej kolejności musi skontaktować się z nami. Jesteśmy małą organizacją, dlatego możliwy jest monitoring poczynań nowego właściciela. Każdy z nich, adoptując psa, wyraża zgodę na wizyty poadopcyjne i zobowiązuje się do udzielenia bieżących informacji o psie, szczególnie w okresie adaptacyjnym. Otrzymywane zdjęcia i wiadomości pozwalają nam upewnić się, że nasi podopieczni znaleźli najlepsze z możliwych domów. Zawsze też służymy pomocą w przypadku problemów behawioralnych lub zdrowotnych zwierząt. Bezwględnym warunkiem adopcji jest zgoda na niedopuszczenie do rozmnażania zwierząt. Z reguły wydajemy je dopiero po zabiegu kastracji, jednak w szczególnych warunkach obowiązek ten może być przeniesiony na nowego właściciela. Adopcja naszych podopiecznych jest bezpłatna. Psy są odrobaczone, zaszczepione, i jak już wspomniałam, w większości przypadków wysterylizowane. Zapraszam na naszą stronę internetową: www.psomnapomoc.pl.
Mamy też profil na Facebooku.

Dlaczego to robisz?
Kocham zwierzęta. Tylko one potrafią okazać bezinteresowną miłość i wdzięczność. Ludzie są niedoskonali, natomiast one są bliskie ideału.

Rozmawiała i fotografowała
Dorota Szulc-Wojtasik