NASZ EKSPERT
Na pytania odpowiada lek. wet. Małgorzata Mikuła z przychodni weterynaryjnej w Otwocku

Na to, w jakim stopniu pies i kot wychodzący jest narażony na inwazję kleszczy ma wpływ wiele czynników. Kleszcze są coraz bardziej ekspansywne – można je spotkać nie tylko na terenach wiejskich o bogatej florze, ale również w mieście. Potrafią zaatakować nawet w środku zimy, jeśli tylko temperatura przez klika dni jest znacznie wyższa od zera. Fakt, że nasz pies jest typowym „mieszczuchem” nie zwalnia nas z konieczności zabezpieczania go odpowiednimi preparatami.

Czy środowisko, w którym zwierzę przebywa, decyduje o stopniu zagrożenia kleszczami?
Nie jest prawdą, że w centrum dużego miasta ryzyko „napotkania na swojej drodze kleszcza” jest mniejsze niż na łąkach i w lesie. Parki i skwery mogą być pełne wygłodniałych pajęczaków czekających całą zimę na cieplejsze dni. Ukryte na spodniej stronie źdźbła trawy, liścia krzewu lub niskiego drzewka czyhają na żywiciela, aby przetrwać i móc się rozmnażać. Warto pamiętać, że czasem wystarczy jeden wyjazd na działkę, by nasz pupil „złapał” kleszcza. Zwierzęta aktywne, które lubią eksplorować teren będą bardziej narażone niż te, które preferują krótsze spacery i nie oddalają się od właściciela. Psy starannie pielęgnowane i czesane po spacerze mogą liczyć na to, że właściciel mechanicznie usunie pasożyta z okrywy włosowej.

Czy właściciel powinien uwzględnić styl życia czworonoga dobierając preparat zabezpieczający?
Obecnie mamy na rynku 3 główne postacie preparatów chroniących nasze zwierzęta przed kleszczami. Obroże, które mają wielomiesięczny okres działania, są doskonałym rozwiązaniem dla zabieganych właścicieli, którzy niekoniecznie będą pamiętać o comiesięcznej aplikacji środka typu spot-on. Jednak powinny być ostrożnie stosowane u szczeniąt, które w ramach zabawy mogą odgryźć kawałek obroży i połknąć. Nie polecam ich także właścicielom z małymi dziećmi z podobnych względów. Środki typu spot-on są frakcjonowane w małe pipetki i aplikowane na skórę zwierzęcia raz w miesiącu. Trzeba pamiętać o dwudniowej przerwie między nanoszeniem preparatu, a kąpielą psa. Spot-on rewelacyjnie sprawdzają się u młodych psów, małych zwierząt, u kotów wychodzących, które często gubią obroże, a także w domach gdzie są małe dzieci. Trzecia forma dostępnych na rynku środków to spray’e, najchętniej używane doraźnie, na przykład przy wyjazdach do miejsc zagrożonych. Niektórzy producenci zalecają zdejmowanie obroży na czas pobytu czworonoga w wodzie i nakładanie po wyschnięciu sierści. W przypadku zwierząt żyjących w skupiskach, dla uniknięcia masowej infestacji kleszczy, zalecane są środki uzupełniające wskazane przez lekarza weterynarii.

Czy koty i psy chroni się w ten sam sposób?
Koty wychodzące powinniśmy tak samo chronić przed inwazją kleszczy jak psy. Należy jednak pamiętać, że nie wolno stosować u kotów preparatów przeznaczonych dla psów. Wiele substancji czynnych używanych w „psich” preparatach jest silnie toksyczna dla kotów. Zawsze kupujmy te preparaty u lekarza weterynarii.

Kiedy niezbędne są dodatkowe formy ochrony?
Dodatkowa ochrona jest szczególnie zalecana u zwierząt starszych i osłabionych, u których szczególnie obawiamy się o przebieg chorób odkleszczowych, a także jeżeli planujemy wyjazd w miejsce gdzie wiemy, że pasożyty te występują w większej ilości.

Czy kleszcz w skórze pupila oznacza sytuację alarmową?
Jeśli zwierzę było właściwie zabezpieczone, działanie bójcze preparatu pozbawia kleszcza życia na ogół w ciągu 24 godzin. Ale oczywiście należy go jak najszybciej usunąć przy pomocy pęsety (nie wolno smarować tłuszczem, ani spirytusem). Chwytamy kleszcza jak najbliżej skóry (nie ma wtedy obawy, że szczypce rozgniotą pasożyta lub spowodują, że zwymiotuje on zawartość jamy brzusznej wraz z patogenami do ranki i krwi żywiciela) i delikatnie, ale zdecydowanym ruchem wykręcamy. Miejsce ukłucia należy starannie zdezynfekować.

Jeśli zapomnieliśmy w porę zaaplikować zwierzęciu kolejną dawkę preparatu, a na skórze psa odkryliśmy kleszcza, to co należy zrobić?
Natychmiast usuwamy pajęczaka. Czasami nie udaje się pozbyć go w całości. Dzieje się tak na ogół wtedy, gdy wpił się już głęboko w skórę i zaczął żerować. Pozostawiony w skórze kawałek aparatu gębowego kleszcza lub główka na ogół oznacza, że (jeżeli był zarażony) zdążył przekazać żywicielowi czynnik infekcyjny. Jeśli kleszcz zagnieździł się bardzo głęboko lepiej samemu nie podejmować próby usunięcia, tylko jak najszybciej zgłosić się do lekarza weterynarii. Podkreślam, że takich działań można uniknąć chroniąc nasze zwierzęta za pomocą profilaktycznych środków ochronnych, najlepiej przez cały rok, a od marca do późnej jesieni – koniecznie.